Odmłodzona Madonna atakuje!

    Miniaturka

    Madonna na swojej nowej płycie „MDNA” nie wyprzedza muzyki pop, lecz usilnie próbuje dogonić trendy. Odmładzając się na siłę chce dogodzić młodym słuchaczom zapominając o swoich starszych fanach. Muzyka jest dziś dla niej równie ważna jak botoks.

    Przez cztery lata od wydania poprzedniego krążka „Hard Candy”, Madonna starała się być jak najdalej od muzyki. W tym czasie na salony wprowadziła córkę wraz z jej modową kolekcją, wyreżyserowała swój drugi film „W.E.”, zaś prywatnie poddawała się kolejnym odmładzającym zabiegom romansując przy tym z coraz młodszymi partnerami.

    Wprawdzie pojechała w długą i jak zwykle wystawną trasę koncertową. Jednak w swoje występy nie wkładała już tyle pasji co przed laty. Jej warszawski show był zaledwie poprawny i nie okazał się wielkim przeżyciem. Na szczęście podczas tegorocznego Super Bowl królowa udowodniła, że nadal jest w świetnej formie. I nikt nie prześcignie jej w robieniu przedstawienia na najwyższym poziomie.

    Zdjęcie

    Wszyscy byli ciekawi, w jaki sposób Madonna odpowie na sukces swojej największej konkurentki ostatnich lat – Lady Gagi. Pierwszy singiel z „MDNA”, „Give Me All Your Luvin’” okazał się jednak porażką. Słabej piosenki w stylu retro nie zdołały uratować modne gwiazdki – M.I.A. i Nicki Minaj. Ciccone po raz pierwszy w swojej karierze straciła rynkowe wyczucie. Aby ratować sytuację w tempie ekspresowym wydała taneczny kawałek „Girl Gone Wild”. W akcie rozpaczy postanowiła wrócić do korzeni, czyli do gejowskich dyskotek. W końcu to tam przed 30 laty z powodzeniem rozpoczęła swoją karierę. Jak dawniej postawiła na seks i dwuznaczność. W udanym teledysku z wigorem godnym nastolatki wije się wśród umięśnionych tancerzy paradujących na szpilkach.

    Kto myśli, że wróciła stara, dobra Madonna, ten jest w błędzie. Na „MDNA” prezentuje swój wyretuszowany i wygładzony wizerunek. Nawet jej głos w większości utworów został podrasowany tak, aby brzmiał młodziej. Muzycznie zaprezentowała niemalże wszystkie style, przy których bawi się obecnie młodzież – od house’u po electro. Koniecznie chcąc mieć przebój postawiła na proste, chwytliwe numery, takie jak typowo klubowe „Superstar”. Hitem może niespodziewanie okazać się wyważone „Turn Up The Radio”. Ciekawiej prezentują się zakręcony „I’m A Sinner”, buńczuczny „I Don’t Give A”, inspirowany folkiem „Love Spent”, a zwłaszcza psychodeliczny „Gang Bang”. Natomiast najlepiej wypada w balladach – delikatnym „Falling Free”, melodyjnym „Masterpiece” i mojej ulubionej, nieco nostalgicznej „I Fucked Up”.

    Kto będzie szukał na tej płycie utworów, które staną się klasykami, tak jak kiedyś „La Isla Bonita”, „Like A Prayer”, „Vogue” czy „Frozen”, ten ich nie znajdzie. Tego albumu zdecydowanie nie można zaliczyć do największych osiągnięć Madonny. To co prawda płyta przemyślana i dopracowana, ale nie ma szans zapisać się w annałach muzyki popularnej. Natomiast z pewnością świetnie sprawdzi się w tanecznych klubach. Lady Gaga już może czuć się zagrożona. A fanom pozostaje teraz czekać na drugi koncert królowej w Warszawie. Oby tym razem przyłożyła się bardziej niż poprzednio.

    Zakazany w kilku krajach teledysk Madonny "Girl Gone Wild".

    Autor: Robert Patoleta, www.robertpatoleta.bloog.pl 

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    3884060
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.