Lilu w Manufakturze już w sobotę!

    Miniaturka28 kwietnia w salonie Empik w łódzkiej Manufakturze, odbędzie się spotkanie autorskie z Lilu. Najnowsza płyta Lilu pt. "C/A" przypomina nieco ekskluzywne pismo dla kobiet w wersji muzycznej. Panie znajdą tutaj wszystko, czego domaga się ich dusza, a panowie otrzymają soczewkę, która uwypukli wiele spraw i pozwoli spojrzeć na nie oczyma doświadczonej kobiety. Bo właśnie szeroko pojęte doświadczenie jest na płycie łódzkiej artystki wartością wyczuwalną. Jak na prawdziwą kobietę przystało - Lilu oferuje słuchaczom huśtawkę nastrojów i emocjonalną sinusoidę. Utwory oscylują między nastrojowymi balladami a energicznymi numerami, które zmuszają do pozostania na parkiecie, mimo bólu nóg i wyczerpania.

    Spoiwem różnych elementów pozostaje bogata w szereg instrumentów warstwa muzyczna, za którą w dużej mierze odpowiedzialny jest Olo Mothashipp, oraz wszechobecne estrogeny, tematy przefiltrowane przez umysł kobiecy i przede wszystkim dla kobiecych umysłów. Co nie zmienia faktu, że płyta, która pojawi się na rynku już 2 grudnia, ma również spore szanse, by zapanować w głośnikach stuprocentowych mężczyzn. Jedna z najciekawszych polskich wokalistek wraca w wielkim stylu.

    Chociaż Lilu urodziła się w głównym ośrodku przemysłu filmowego w Polsce, jej zainteresowania od najmłodszych lat oscylowały wokół muzyki. Dorastała w Łodzi, w szczęśliwym domu, jako jedyna córka pilotów. Od momentu, kiedy nauczyła się chodzić, wszystkie kolejne kroki w jej życiu związane były z muzyką. Będąc pięcioletnią dziewczynką gra już na flecie prostym i jest fanką Piosenek Zielonej Półnutki. Osiem lat spędza w zespole HZA Krajki, w którym śpiewa i tańczy, kończy klasę skrzypiec, gra również na pianinie i flecie poprzecznym. Konsekwencje są oczywiste – w wieku, w którym wielu dopiero zaczyna romansować z muzyką i wieszać plakaty idoli na ścianach, Lilu ma już podstawowe wykształcenie w tym zakresie, niemałe doświadczenie, a przede wszystkim występy przed publicznością.

    W latach dziewięćdziesiątych jej gust muzyczny wygląda już zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy wkraczała w świat dźwięków. W głośnikach coraz częściej gości hip-hop, który na chwilę obecną raczej nie jest domeną kobiet. Pierwsze utwory Lilu powstają w 1997. Jakiś czas później nagrywa „eL dwaE do eL dwaO”, pierwszą płytę demonstracyjną, która, mimo że trafia do szuflady, staje się nie tylko zapowiedzią jej prywatnych przedsięwzięć, ale też, a może przede wszystkim, jednym z pierwszych kroków stawianych przez kobiecy rap w Polsce.

    W 2002 roku Aqratt, w składzie Lilu i Cnt, wydają demówkę „Tak”. Cztery lata później działa wyjątkowo aktywnie: wydaje dwie EPki, „103%” z Kadą i „Najadłszy” LilRuf, powstaje też „Supersztuka”, a Lilu pojawia się gościnnie na produkcji Afro Kolektywu. W 2007 roku oficjalnie zasila ekipę MaxFloRec, pojawia się w dwóch numerach na producenckim albumie nowego wydawcy, Rahima i zapowiada wydanie kolejnej płyty w jego wytwórni. 19 września 2008 roku odbywa się oczekiwana premiera płyty „La”, eklektycznej mieszanki hip-hopu i elektroniki, na której pojawiają się między innymi Łona i Marika. Na płycie niejednokrotnie operuje ironią i sarkazmem. Słuchacze i recenzenci doceniają wszechstronność artystki i warstwę tekstową pełną swobodnej zabawy słowem czy stylistycznych krzyżówek. Po raz kolejny utwierdza ich w przeświadczeniu, że jest nie tylko dobrą raperką, ale też wokalistką. Po skończeniu studiów aktorskich na prywatnej uczelni przystępuje do pracy nad nowym albumem, którego premiera ma miejsce 2 grudnia 2011r.

    Współpracowała między innymi z: Łoną, Mariką, Pezetem, Mrozem, Maleo Reggae Rockers, East West Rockers, Afrokolektywem, Whitehouse, Rahimem, Wdową i innymi. Współtworzyła udźwiękowienie do filmu animowanego „Chcemy wielkie dzieło pacnąć”, współpracowała z Muzeum Powstania Warszawskiego przy projekcie „Morowe Panny”, Teatrem Nowym w Łodzi i PWSTvIT na różnych płaszczyznach.

    Zdjęcie

    C/A – Cyfrowo-analogowy

    Najnowsza płyta Lilu to (jak sama nazwa wskazuje) mieszanka stylu vintage z elementami elektroniki. Lata spędzone w świecie różnorodnej muzyki zostały skondensowane na jednym krążku i chociaż estetyczną dominantę stanowi tutaj śpiew, to nie zawiodą się ci, którzy czekają na szczyptę rapu i eksperymentów. Spoiwem różnych elementów pozostaje bogata w szereg instrumentów warstwa muzyczna, za którą w większości odpowiedzialny jest producent Olo Mothashipp.

    Jak na prawdziwą kobietę przystało – Lilu oferuje słuchaczom huśtawkę nastrojów i emocjonalną sinusoidę. Utwory oscylują między nastrojowymi balladami a energicznymi numerami, które zmuszają do pozostania na parkiecie, mimo bólu nóg i wyczerpania. Niepowtarzalny klimat i różnorodność tego materiału zmuszają słuchacza do poszerzenia swoich horyzontów i ciągłych powrotów do muzyki Lilu.

    EMILYROSE

    Ledwo co na rynku muzycznym pojawił się drugi solowy albumu Lilu, a artystka już przystąpiła do realizacji kolejnego projektu, w którym wraz z Emilią eksperymentuje z najnowszymi trendami w muzyce elektronicznej.

    Pierwszą piosenką zaprezentowaną przez projekt jest „Nie czeka na mnie nic”, którą można usłyszeć jako bonus track na ostatniej płycie Lilu, „C/A”. Na polskiej scenie muzyki elektronicznej od jakiegoś czasu dzieją się ciekawe rzeczy, co zachęciło dziewczyny do poszukiwań nowych artystycznych rozwiązań. Efektem współpracy będzie album pełen bardzo mocnych elektronicznych brzmień zestawionych z subtelnym kobiecym wokalem. Można się go spodziewać przed wakacjami 2012.

    Źródło: netfan.pl/empik.com

     

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    3884087
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.