Reklama

    Kultura orientalna w muzyce elektronicznej

    MiniaturkaZ lekcji języka polskiego doskonale wiemy, jak bardzo inspirujące były dla artystów wojaże na wschód, ale ten naprawdę daleki. Azja od zawsze fascynowała swoją „innością”, która obecna była w niemalże każdej sferze życia.

    Poniżej przedstawiamy muzyków, którzy albo są biologicznie powiązani są z azjatyckimi krajami, albo nawiązują do tej orientalnej kultury poprzez swoją twórczość. Przemierzymy bezkresne wody muzyki elektronicznej, aby wyłowić z niej cenne zdobycze.

    Daisuke Tanabe (Japonia)
    electronic / idm / downtempo

    Zdjęcie

    Choć artysta zwany Daisuke Tanabe może brzmieć dla niektórych znajomo (w zeszłym roku pojawił się na festiwalu Tauron Nowa Muzyka), wciąż jednak zasila grono muzyków, którzy nie są znani na dość szeroką skalę. O ile za granicą jego nazwisko pojawia się zarówno na ustach dziennikarzy, jak i w festiwalowych line-upach (chociażby w hiszpańskim Sonar Festival), niestety w Polsce wciąż pozostaje raczej anonimowy. Dlatego zdecydowałam się przybliżyć Wam jego sylwetkę i z grubsza omówić ścieżkę muzycznej kariery.

    Japonia od dawna fascynowała Zachód. To właśnie stąd w większej mierze przychodzi do nas fala technologicznych nowinek, raz po raz zaskakując innowacyjnymi pomysłami Japończyków. Natomiast, jeśli chodzi o muzykę, zapewne większość laików postrzega Kraj Kwitnącej Wiśni jako fabrykę metroseksualnych boysbandów i przesadnie uroczych girlsbandów. Taki stereotyp jest wyjątkowo krzywdzący, bo oprócz tego typu „zespołów”, Japonia skrywa prawdziwe skarby, jak chociażby Daisuke Tanabe.

    Będąc szesnastoletnim chłopcem z Chiba, Tanabe zasłuchiwał się w jazzie, folku, reggae i w szeroko pojętej muzyce elektronicznej. Jednak nie było mu wtedy dane zaistnieć w branży. Dopiero po pewnym czasie pielęgnowania muzycznego warsztatu, o Tanabe mogli usłyszeć nie tylko jego sąsiedzi. W 2006 roku pojawiła się jego debiutancka Epka, dzięki której zawdzięcza rozgłos, mecenat Gillesa Petersona i Pete Adarkwah, a także pracę w szeregach takich wytwórni jak Ninja Tune czy Brownswood. Jednak dopiero w 2010 roku Tanabe mógł na stałe wryć się w pamięć słuchaczy. Wówczas na rynku pojawił się jego pierwszy album „Before I Forget”, który został bardzo ciepło przyjęty przez krytyków.

    Japończyk zdaje sobie sprawę z tego, że nuty są tylko narzędziami w jego dłoniach. Aby stworzyć odpowiedni klimat, potrzeba czegoś więcej – uczucia i pasji – w stosunku do tego, co się robi, a także całkowitej świadomości tego, co pragniemy stworzyć. Daisuke dobrze orientuje się w panujących w elektronice trendach. Jego utwory jednocześnie koją zmysły, a zarazem sprawiają, że zaczynamy ruszać się w rytm breakbeatowych brzmień. Obok rytmicznych hip-hopowych beatów, Daisuke daje nieco przestrzeni dla ambientu. Będąc absolwentem Sztuk Pięknych, wie jak poruszać się po gatunkach o często odmiennej estetyce. W efekcie, tworzy przepiękne pejzaże.


    www.facebook.com/pages/Daisuke-Tanabe/157676610954408
    soundcloud.com/daisuketanabe


    Beat Culture (Korea)
    electronic / experimental pop / post-dub

    Zdjęcie

    Taki talent, tak niewiele lat przeżytych. Zaledwie siedemnastoletni Sunik Kim tworzy muzykę, której nie jeden dorosły artysta mógłby pozazdrościć. Wśród swoich inspiracji pojawiają się takie nazwiska jak Gold Panda, Star Slinger, Shlohmo czy Balam Acab. W przypadku tego ostatniego artysty, podobieństwo między nim a Beat Culture jest niemalże uderzające, co na pewno nie działa na niekorzyść Sunik Kima.

    Beat Culture bazuje na wykorzystywaniu sampli ze współczesnej muzyki popularnej (jak chociażby Beyonce w „Midori” czy Ciary w „Complete Me”), zarówno jeśli chodzi o partie wokalu czy o dźwięki instrumentów. Trzeba przyznać, że jak na nastolatka naprawdę zgrabnie wychodzi mu wplatanie tak (aż ciśnie się na usta) mainstreamowych muzyków wielkiego kalibru w proste, ale jakże urokliwe brzmienia. Co więcej, twórczość Kima wcale nie wiąże się z kiczem do granic wytrzymałości czy z mdłościami. Można pozazdrościć mu tego wyczucia i umiejętności balansowania między chillwave’owymi, rozmarzonymi melodiami ze światka muzyki alternatywnej, a popowymi, romantycznymi (a co za tym idzie, często przesłodzonymi) utworami z muzyki popularnej.

    Kolejnym zaskakującym faktem w przypadku Beat Culture jest tempo rozwoju jego kariery. Mało komu udaje się tak szybko zaistnieć w branży muzycznej zaledwie w ciągu roku. Swoją zabawę z muzyką, która przerodziła się w znacznie bardziej profesjonalne zajęcie, Kim rozpoczął w lutym 2011 roku. 16 lutego 2011 roku pojawił się jego debiutancki longplay „Goldenbacked Weaver”, którym rozkochał w sobie słuchaczy. Niecały rok później, Beat Culture przypomniał o sobie w dobrym stylu, tak jak w przypadku debiutu. Drugi album „Tokyo Dreamer” ukazał się 15 stycznia 2012 roku i choć niektórym opadł już entuzjazm wzbudzony przez pierwszy krążek, Beat Culture wciąż ujmuje swoimi z pozoru prostymi rozwiązaniami i gustownym połączeniem mainstreamu z hipsterstwem.


    www.soundcloud.com/beat-culture
    www.facebook.com/BeatCultcha


    Benncart (Polska)
    electronic / jazz / idm / hip-hop

    Zdjęcie

    Co prawda artystę kryjącemu się pod pseudonimem „Benncart” nie wiążą z krajami azjatyckimi żadne bliższe biologiczne więzi, jednak z czystym sumieniem prezentuję Wam zarówno jego sylwetkę, jak i próbkę muzycznych umiejętności (a jest co kosztować!). Jego muzyka może nie bezpośrednio, ale wciąż nawiązuje do podobnych sfer, co w przypadku reszty wymienionych tu artystów.

    Niektórym Świebodzin może kojarzyć się jedynie ze stojącą, 52-metrową, dumą Telewizji Trwam, a to właśnie tutaj ten dwudziestotrzyletni muzyk od dziecka edukowany był w zakresie muzyki. Choć karmiony od kołyski klasycznym rockiem, z biegiem lat jego gust muzyczny ukierunkował się głównie w stronę hip-hopowych beatów, które ewoluowały następnie w trip-hopowe hipnotyzujące brzmienia. Wciąż jednak czuł się głodny nowych doświadczeń. Lawirując między rozmaitymi gatunkami, wreszcie znalazł swoje miejsce, choć nadal nie da się oprawić w sztywne ramy tylko jednego gatunku. Hip-hop, nu-beats, trip-hop, chillwave, glo-fi ze szczyptą idm czy ambientu- Benncart serwuje swoim słuchaczom ucztę dla zmysłów. Mając tak szeroki wachlarz rozmaitych gatunków, każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

    We wcześniejszych latach muzycznej działalności, Benncart skupiał się wyłącznie na hip-hopie. Może zdarzyć się więc, że kojarzycie go z kolaboracji z raperem Mielzky, czego wynikiem jest ich wspólna EPka „Umrzeć w Super Butach”. 14 kwietnia 2012 roku Benncart ponownie dał o sobie znać, choć w zupełnie innej formie i stylistyce. Najnowsza EPka „I Feed My Hopes” (opublikowana pod sztandarem Please Feed My Records) wyraźnie oscyluje na pograniczu nowoczesnej elektroniki i chillwave’u, jednak gdzieniegdzie wciąż zasłyszeć można zabarwione hip-hopem beaty podszyte grubą nicią basu. W jego twórczości usłyszymy wyraźną inspirację azjatycką egzotyką pokroju Gold Panda („Fatten Up”), a także leniwym i ultra-sensualnym ambientem spod palców Shlohmo czy Shigeto („Let Me Love You”).

    Zdecydowanie, brakuje nam tego typu muzyków na polskiej scenie muzycznej, dlatego gorąco zachęcamy do przesłuchania jego najnowszej EPki, z której i sam Benncart, i wytwórnia do której należy może być dumna. Poniżej cały stream.


    http://soundcloud.com/benncart
    www.soundcloud.com/benncart/sets
    www.facebook.com/bncrt

    Autor: Ewelina Dymek
    Źródło: popmag.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4130930
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.