Reklama

    Burn Selector Festival 2012 za nami!

    MiniaturkaWystępy na Cyan Stage rozpoczął fascynat MPC-tek i syntezatorów, czyli Com Truise. Swoim godzinnym koncertem udowodnił, że syntetyczne dźwięki nie mają dla niego tajemnic, a jego pseudonim wkrótce będziemy łączyć z najlepszymi produkcjami nowoczesnego IDM'u.

    Neon Indian potraktowali publiczność zestawem utworów, dla których bazę stanowią powykręcane syntezatorowe pasaże, sample z meksykańskich przebojów sprzed trzech dekad i chillwave'owe pozostałości z debiutu. Całość radosna i przypieczętowana wspólnym śpiewaniem z publicznością utworu "Polish Girl". Nikt nie był się w stanie jednak mierzyć z siłą Chase & Status. Bas trząsł Błoniami przez kolejne minuty występu Anglików, a następujące po sobie przeboje spotykały się z nieprzerwanym aplauzem publiczności. Chase & Status w towarzystwie MC Rage wykonali m.in. "No Problem", "Blind Faith", End Credits", "Time", "Let You Go" ale także własną wersję „Killing In The Name” z repertuaru Rage Against The Machine. Na ich koncercie w tłumie można było spotkać zarówno występującego chwilę wcześniej młodego DJ’a i producenta Redinho, jak muzyków Hadouken!. Ci ostatni zamknęli dzień na Cyan Stage, testując przed Polską publicznością materiał z nadchodzącego, prawie ukończonego już albumu oraz przypominając najbardziej oczekiwane utwory ze swoich dwóch płyt.

    Zdjęcie

    Polacy cieszą się opinią jednej z najlepszych publiczności koncertowych w Europie, dlatego nie zdziwił nas post zespołu Buraka Som Sistema umieszczony na jednym z portali społecznościowych. Portugalczycy opuścili scenę z przeświadczeniem, że mógł to być najlepszy koncert w historii świata. Nawet jeśli jest w tym dużo przesady i krygowania się, Burn Selector Festival tworzy między publicznością a artystami wyjątkowo intymną atmosferę, w której doskonale brzmią nawet typowo klubowe koncerty, jak ten debiutujących niedawno Niki & The Dove. Szwedzki duet nie był jednym przedstawicielem Skandynawii na festiwalu. Kilka godzin później na scenie pojawili się kolejni przedstawiciele monarchii rządzonej przez Karola Gustawa - Miike Snow. W składzie powiększonym do pięciu osób, z pięknym spektaklem świetlnym i ogromnym zestawem analogowych instrumentów wykorzystali w 100% potencjał zgromadzony na ich dwóch, w gruncie rzeczy bardzo eklektycznych albumach. Takiej muzyki i takiego, wybaczcie staromodne słowo, wykonawstwa, życzymy sobie na każdym festiwalu.

    Mimo perfekcyjnego występu Miike Snow, bez wątpienia najbardziej wpływowym wykonawcą czwartej edycji Selectora było trio Magnetic Man. Skream, Benga i Artwork zrobili dla dubstepu tyle co Coco Chanel dla kobiecej mody, więc nikomu niczego nie muszą udowadniać. Przy użyciu minimalnych środków dodatkowych zmiażdżyli publiczność basem, który kruszył lód w strefie VIP, a niskie tony były w stanie rozwiązywać sznurowadła. Magnetic Man to legenda, której nie tworzy świetny debiutancki album. Te legendę tworzą trzej pionierzy dubstepu. Wystarczy spędzić z nimi godzinę by nabrać dystansu do wszystkich mutacji tego gatunku i przekonać się, dlaczego kolebką dubstepu był mały sklep muzyczny w londyńskim Croydon.

    Zdjęcie

    Tegoroczny Selector zwiastuje zmianę na scenie elektronicznej. Bez jakichkolwiek kompleksów inicjatywę przejmują muzycy, których nie było na świecie w momencie eksplozji muzyki rave czy debiutu The Chemical Brothers. Do tej grupy należy zarówno duet Disclosure, który przywraca modę na 2step i UK Garage, Totally Enormous Extinct Dinosaurs, szukający swojego miejsca gdzieś na przecięciu deep house’u, techno i przyjaznego popu, czy wreszcie wizualno-muzyczny projekt Stay+, dla wielu odkrycie zakończonego festiwalu. Stay+ mógłby z powodzeniem stać się symbolem naszego muzyczno-wizualnego święta. Matt w czasie występu sam zapewniał publiczności obie atrakcje. Jego koncert obserwował Totally Enormous Extinct Dinosaurs i na swoim Twitterze zamieścił wiele mówiącą informację – „listening to @stayposstaypos play in Poland. Massive rave music from the other end of the warehouse”. Zresztą obecność innych artystów na koncertach swoich kolegów po fachu jest na Selectorze czymś naturalnym. Taki jest ten festiwal: przyjazny i intymny. Taki będzie za rok.

    Źródło: netfan.pl/alterart.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4133191
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.