Reklama

    300 zł za muzykę na prywatce

    Nie mniej niż 300 złotych musimy wpłacić do ZAiKS-u, jeżeli chcemy na imprezie sylwestrowej lub karnawałowej słuchać muzyki. Przed opłatą nie uchronimy się nawet zostając w domu, w domku na działce czy wynajmując piwnicę, twierdzi "Gazeta Poznańska".


    W ogłoszeniu, które tydzień temu ukazało się w prasie, Dyrekcja Okręgowa Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przypomina o konieczności uzyskania jego licencji w przypadku chęci zorganizowania imprezy sylwestrowej lub karnawałowej.

    Licencji tej wymaga wykonanie lub odtwarzanie chronionej twórczości w czasie imprez, a ogłoszenie powinni wziąć sobie do serca organizatorzy balów i zabaw zainteresowani legalnym wykorzystaniem utworów. Płacić mają nie tylko ci, którzy czerpią z takiej imprezy zyski, ale i ci, którzy chcą wraz z przyjaciółmi dobrze się bawić.

    Każde publiczne odtwarzanie muzyki wymaga uregulowania opłat, które przysługują autorom wykorzystywanych dzieł z tytułu ich praw autorskich. Nie uchroni nas to, że imprezę robimy w domu. Jeżeli sami organizujemy zabawę, między innymi muzykę, która będzie tam odtwarzana, sami jako organizatorzy musimy uiścić odpowiednie opłaty. Jest to nie mniej niż 300 złotych, ale kwota ta może być wyższa. Jeżeli wejście na taki bal będzie wymagało kupienia biletów, kwota jaką należy wpłacić ZAiKS-owi wynosi 8 proc. dochodu.

    - Każde publiczne odtworzenie to fakt wystarczający do zapłacenia tantiem. Staramy się przypominać o takiej konieczności, a w tym roku już są widoczne skutki. Do oddziału zgłaszają się osoby, które chcą podpisać umowę, czy dostać odpowiednie druki. Nie płacimy tylko pod warunkiem, że korzystamy ze swojego sprzętu i własnych płyt - tłumaczy Mieczysław Śliwiński, dyrektor okręgu poznańskiego Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

    Ci, którzy nie będą mieli licencji również zapłacą, tyle tylko, że karę. Będzie ona trzykrotnością wysokości wynagrodzenia autorskiego należnego twórcom.

    Miejscem publicznym jest również ulica. Osoby, które skracają sobie pracę słuchając muzyki - chociażby czyścibut czy sprzedający na straganie - powinny zapłacić za tę przyjemność. Również zbierający na piwo studenci, grając utwory znanych artystów powinni odprowadzić opłatę. W praktyce uliczni grajkowie nie chcą oddawać części swojego obiadu i uciekają przed strażnikami miejskimi. W Poznaniu jest jednak chlubny wyjątek - pan, który od dawna gra na Starym Rynku uprzyjemniając spacery Poznaniakom, uiszcza co miesiąc zryczałtowane opłaty za swoją działalność.

    (PAP)

    Od redakcji DJ WORLD:
    Chyba się autorzy powyzszego tekstu, grubo zapędzili i to w złym kierunku. Zgodnie z polskim prawem  autorskim, robiąc prywatną imprezę, nie mamy absolutnie zadnego obowiązku, aby podpisywać jakiekolwiek umowy , a w świetle prawa autorskiego wykorzystywanie przyniesionych przez znajomych CD lub sprzętu (co ma ZAiKS do sprzętu? (sic!)), wszystko to mieści się w tzw. zakresie dozwolonego uzytku. Więc nie popadajmy w nerwy i paranoje, bo ten tekst jest mooooocno naciągany. Natomiast jeśli chodzi o organizatorów wszelakich imprez, to tutaj nie ma zmiłuj. Trzeba płacić i to w majestacie prawa ;)

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4357594
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.