Reklama

    DZIEDZICTWO PRZESZŁOŚCI - czyli Spadek Po Prześladowcach

    ... ludzi światłych i inteligentnych od ludzi prymitywnych i głupich odróżnia mądrość, czyli wiedza o przeszłości ...

    UWAGA !!!
    POWAŻNE OSTRZEŻENIE
    To nie jest szkolna klasówka czy dyktando dla nauczycieli. Jest to prawdziwy i oryginalny artykuł prasowy, oparty na współczesnym, codziennym i potocznym języku - zawierający wulgaryzmy oraz drastyczne i ostre sformułowania. Jeżeli jesteś bigotem/dewotem to nie czytaj, bo narazisz się na stres, zdenerwowanie i możesz dostać sraczki, co bardzo zmartwiłoby -  autora.

    Napisałem poniższy tekst dla porządku historycznego .
    Chodzi o to , aby dzieciaki panujące dzisiaj w polskich dyskotekach , wiedziały jak to było 30 lat temu , w pionierskich czasach , kiedy ja byłem dzieciakiem zafascynowanym profesją disc jockeya zwanego w Polsce licho wie po co - prezenterem . 30 lat temu ścigano nas z innych powodów niż ścigają dzisiaj was (płyty CDR) . Tamci prześladowcy odeszli na " zasłużone " i bardzo wysokie emerytury , a ich spadkobiercy działają tak samo podstępnie , z podobną do swych poprzedników podłością , aby " zasłużyć " na swoje belki i gwiazdki w karierze oraz wysokie emerytury . Upłynęło sporo cennego czasu , nastąpiły ponoć jakieś przemiany . We współczesnej Polsce ciągle jednak odbija się brzydkie echo minionych czasów . Nadal bezkarnie panoszą się tutaj prześladowcy deejayów , a po kątach kryją się ich przerażone ofiary !!!

    Zakazane Wspomnienia czyli Odginanie " Prawdy "
    Janusz Popławski , szef Gazety Muzycznej , zapytał mnie kiedyś - " Panie Janku co Pan teraz robi bo wygląda mi na to , że za bardzo żyje Pan przeszłością " . Pytanie miało związek z poniższym tekstem , który mu przesłałem do druku. Nie przypuszczałem , że można tak do tego podejść . Sądziłem , że opisane zdarzenia , sytuacje ( dzisiaj już historyczne bo sprzed 25 - 30 lat lat ) zainteresują młodych deejayów , czytelników . Dalej w to wierzę pomimo , że pan Popławski opuścił mi wtedy szlaban i poniższego artykułu do druku nie dopuścił . Powody takiego stanu spraw mogły być różne . Jeden z nich ( chyba bardzo istotny ) to ten, że mój tekst był bardzo ostrym i krytycznym komentarzem książki Franciszka Walickiego " Szukaj Burz Buduj " ( króciuteńkiego rozdzialiku zatytułowanego " w Ogniu Dyskotek " - str. od 204 - 209 ) oraz opartego na niej artykułu Walickiego w Gazecie Muzycznej ( nr 7 / 8 / '98 ) zatytułowanego " W Ogniu Dyskotek " . Walicki i Popławski współpracowali ze sobą przez wiele lat w zespole Niebiesko Czarni . Inny powód mógł strach Janusza Popławskiego przed reakcją kilku osób , tzw. " ikon " polskiego biznesu muzycznego czy polityki na mój artykuł, napisany ostrym ( jak zwykle ) językiem . No, ale jeśli moje wspomnienia mają być niezakłamane , szczere i prawdziwe, to tak właśnie powinny być przelane na papier , jak to poniżej uczyniłem .

    " Weryfikacje dla prezenterów dyskotekowych " w Polsce były tym samym czym dla prasy , literatury czy filmu była CENZURA ! Kilka ćwoków decydowało co cacy , a co be . Nic bardziej chorego . Tym osławionym " weryfikacjom " podlegał już wcześniej świat rocka zwany z polsko - angielska big - beatem . Niejeden dobry rock 'n' rollowy polski muzyk ( tak samo jak później deejaye ) był prześladowany i uwalany na każdym kroku ( np. Czesław Niemen ) . Idea była znana , jej działanie też , a zatem skierowanie dyskotek i deejayów w te same koleiny było działaniem świadomym . Wyrządziło to dużo szkód, jak wszędzie gdzie zastosowano kontrolę i sterowanie odgórne / centralne . Dzisiaj nikomu światłemu nie trzeba specjalnie długo tłumaczyć szkodliwości tych zbankrutowanych i skompromitowanych zasad funkcjonowania PRL . Franciszek Walicki brał w tym udział nie mając pewnie świadomości , że tak marnie skończy komuna i jego paskudne " weryfikacje " , " komisje " , " krajowe rady " i temu podobne zwyrodniałe wynaturzenia skierowane przeciwko polskim disc jockeyom . Dzisiaj chciałoby się wyjść na czysto z tego bagna i błota , którego się narobiło - niestety nie da się ponieważ są ludzie , którzy to pamiętają , którzy przez takich jak Walicki i jemu podobni cierpieli i byli poniewierani.

    Podstępnie stworzona przez Walickiego " komisja weryfikacyjna " tzw. Ministerstwa Kultury i Sztuki chcąc sprawdzić inteligencję i wiedzę zawodową deejayów zadawała idiotyczne pytania , kosmicznie odległe od profesji dyskotekowego deejaya . Ci , którzy " weryfikowali " najczęściej mieli mniej wiedzy ( lub nie mieli jej wcale ) od " weryfikowanych " . Do takich absurdów doprowadzono . Pytania były idiotyczne ponieważ członkowie " komisji " pytali o coś na czym się znali , a znali się na wielu rzeczach tylko nie na dyskotekach i zawodzie deejaya ! Kolejnym absurdem było " weryfikowanie " tych , którzy dopiero co wygrali lub znaleźli się w finałach Ogólnopolskich Turniejów Prezenterów Dyskotekowych . Znaczyło to bowiem , że pomimo sukcesów zawodowych, nie byli to dobrzy deejaye , lecz tylko jakieś przybłędy , które pseudofachowcy muszą czym prędzej poddać swoim ocenom .

    Myślę sobie , że istniała bardzo dobra forma kształtowania grupy profesjonalnych deejayów poprzez Turnieje Ogólnopolskie . Ale to była prosta , uczciwa i korzystna dla deejayów , dyskotek i publiczności metoda . Taka metoda jednak nie stwarzała aż tak wielkich możliwości manipulacji i ingerencji w nasze sprawy ministerialnym weryfikacjom . Władzy , którą reprezentował ówczesny minister Kultury i Sztuki niejaki Józef Tejchma , chodziło właśnie o to, by kontrolować i sterować centralnie wszystkimi dyskotekami i deejayami . " Komisja weryfikacyjna " to tylko jedna z brudnych komunistycznych form utrącania wolnego / niekontrolowanego rozwoju dyskotek i deejayów . Były też i inne organizacje : " krajowa rada prezenterów dyskotek " sterowana przez niejakiego Adama Halbera , z którym miałem poważne starcie . Halber oszkalował mnie swego czasu w krakowskim, komunistycznym szmatławcu pt. STUDENT . Pozwałem nawet Halbera do sądu , ale okazało się ( jak to w komunie ) , że sprawę będę toczył z wszechmocnym komunistycznym koncernem RSW Prasa Ruch i tabunami ich prawników . Komuchy umiały chronić swoich , prawo było ich , wszystko uchodziło im bezkarnie , nawet bezpodstawne szkalowanie deejaya na cały kraj. Taki jak ja samotny disc jockey nie miał szans i musiał pozew wycofać . W normalnym kraju Halber poszedłby siedzieć , jak każdy pospolity przestępca . W Polsce zrobił polityczną , aczkolwiek pokręconą , karierę ?!? Najpierw był w Partii Przyjaciół Piwa ( taka partia to wynik kretyńskiego wypadku na polskiej scenie politycznej - poza tym jej członkowie wyglądali jak załoga solidnie utuczonych smoków morskich ) , potem w czerwonym SLD , odkrywając tym samym swe prawdziwe oblicze i komunistyczne korzenie , by wreszcie ( O ZGROZO !!! ) wylądować w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji . W komunie zarówno Franciszek Walicki , Adam Halber , czy wieloletni szef " komisji weryfikacyjnej " Andrzej Kondratowicz ( też nie wiedzieć czemu , bo nigdy nie był deejayem ani też nie znał się na dyskotekach , bo niby skąd ? ) - autor tekstów piosenek lansowanych przez komunistyczne media jako jedynie właściwe - to były święte i nietykalne krowy . Dopiero dzisiaj po wielu latach można ujawnić publicznie krzywdy jakie czynili ci ludzie polskim deejayom . Walicki zaprzecza w swym artykule , że dyskoteki były poddane " filtracji " przeróżnych pseudo - działaczy , powiązanych z ówczesną administracją i władzami . Całkiem możliwe , że Walicki tego nie zauważył jako , że jego dyskoteki o nazwie Musicorama ( wynik stosownych koneksji z władzą !!! ) były zapewne " uwolnione " od takiej filtracji ?!? Dalej Walicki pisze , że animatorów tego typu rozrywki i pierwszych deejayów nazywano w tamtym czasie big - beatowymi hochsztaplerami i cwaniakami szukającymi łatwego zarobku . No cóż , nie wszystkich. Ja i dziesiątki mnie podobnych dee jayów nie mieliśmy nic wspólnego z big beatem i Musicoramą , a Franciszek Walicki i jego kolesie tak i to bardzo dużo !

    Zważywszy , że owa zmasowana / ogólnopolska krytyka dotyczyła Musicoramy łatwo się domyślić intencji autora ( niejaki Stefan Truszczyński z nieistniejacego już komunistycznego szmatławca Sztandar Młodych ) , że za hochsztaplerów uznał Walickiego i jego kolesi , którymi wtedy byli (nazwiska spisane z plakatów Musicoramy + objaśnienia autora)::

    Józef Tejchma - minister tzw. Kultury i Sztuki,
    Jacek Bromski - wtedy konferansjer estradowy - dzisiaj reżyser filmowy ,
    Roman Waschko - znawca jazzu , autor artykułów i książek , autor programów radiowych ,
    Marek Gaszyński - disc jockey radiowy ,
    Piotr Kaczkowski - disc jockey radiowy - autor słynnego MiniMaxa ,
    Witold Pograniczny - disc jockey radiowy ,
    Dariusz Michalski - disc jockey radiowy - autor artykułów i książek muzycznych ,
    Zbigniew Niemczycki - miał płyty więc uchodził za dyskotekowego prezentera , dzisiaj szanowany biznesmen ,
    Marek Karewicz - fotograf , który też miał płyty więc uchodził także za prezentera dyskotekowego ,
    Bogdan Fabiański - miał płyty więc miał co grać w dyskotekach - dzisiaj głównie radiowy disc jockey ,
    Jerzy Kosela - założyciel Czerwonych Gitar , który po rozstaniu z tym zespołem robił różne rzeczy , między innymi puszczał swoje płyty w dyskotekach ,
    Jana Kras - żona Jerzego Koseli , która czasami puszczała płyty męża ,
    Maciej Dobrski - disc jockey dyskotekowy z Warszawy , potem szef tzw. klubu płytowego dla dee jayów - płyty te były produktem całkowicie pirackim (!) , aktualnie emigrant mieszkający w Kanadzie ,
    Krzysztof Szewczyk - miał płyty to był prezenterem , aktualnie autor programu telewizyjnego .

    Nie rozumiałem co Walicki, tzw. ojciec polskiego rocka, robił w dyskotece . Dla milionów młodych Polaków był GURU od big - beatu !!! Nagły , samobójczy skok Walickiego z big - beatowego TOPU do dyskoteki zadziwił pewnie nie jednego . To tak jakby Panowie Czesław Niemen czy Tadeusz Nalepa nagle zaczęli puszczać płyty w dyskotekach . Chociaż muszę przyznać , że spotkałem jednego znanego muzyka z wieśniackiej grupy No To Co - Jerzego Grunwalda puszczającego płyty w znanej katowickiej dyskotece " Melodia " . Tragikomiczne było to zjawisko .

    Niepotrzebnie Franciszek Walicki ubabrał sobie biografię tymi dyskotekami . Zostało to stworzone i od początku należało do innych ludzi . Podłączenie się Walickiego do rodzącego się zjawiska = dyskoteka = było tak samo śmieszne i bulwersujące jak na przykład dzisiaj byłoby to, gdybym ja ufarbował sobie głowę na zielono , przyczepił kolczyk do nosa , zacisnął w zębach gwizdek , założył pomarańczowe spodnie i z okularami słonecznymi na czubku głowy udawał deejaya w stylu techno .

    Franciszek Walicki przyznaje się dobrowolnie , że doprowadził , wraz z ówczesnym ministrem tzw. Kultury i Sztuki ( wspomnianym wcześniej Tejchmą ) do powołania " komisji weryfikacyjnej dla prezenterów dyskotekowych " ( PRZYPOMNĘ - JEDYNEJ TAKIEJ NA CAŁYM ŚWIECIE ! ) . " Komisja " owa powstała - jak pisze Walicki po to , by ustrzec polskie dyskoteki przed zagładą , a zgładzić je mieli niezależni i wolni deejaye tacy jak ja i setki mi podobnych . Walicki uznał siebie za wyrocznię boską od spraw dyskotek i dopuścił się wraz z kolesiami ogromnej zdrady .

    Dzisiaj po latach wiemy już , że dyskoteki uległy całkowitej zagładzie ( w stosunku do początku lat '70 ) po około dzięsieciu latach " działalności " : " komisji weryfikacyjnej dla prezenterów " , " krajowej rady prezenterów " oraz ich " kursów " po , których delikwent wychodził 100 % głupszy niż był przed owym " kursem " . Odpowiedzialni za to są między innymi : Franciszek Walicki , Andrzej Kondratowicz , Adam Halber , Józef Tejchma i inni , o których napiszą zapewne ( zachęceni przeze mnie ) prawdziwi deejaye z lat '70 i '80 .

    Chwali się Walicki , że jego i kolesiów zamiarem było wyeliminowanie z dyskotek osób o zerowej inteligencji ( ?! ) i chałturników . Walicki i jego klika mało tego , że nie wyeliminowali osób o " zerowej inteligencji " ( są tacy Panie Walicki ? ) oraz chałturników , ale właśnie takimi zasypali polskie dyskoteki !!! Niezależni i wolni deejaye na pewno tego nie zrobili ponieważ byli odsunięci od decydowania o losach i rozwoju dyskotek w Polsce . Inna bzdura polegała na tym , że ci , którzy z odgórnego dyktatu " weryfikowali " i " zarządzali " deejayami , żadną miarą nie mogli od owych deejayów być lepsi ( wiedza / doświadczenie / umiejętności ) . To były początki dla wszystkich i nikt nikogo poziomem zawodowym nie przebijał . Różniliśmy się tylko : chęciami , uporem , uczciwością , rzetelnością , wiekiem , sprzętem , zapałem , talentem , zestawami płyt czy wreszcie marzeniami . Jak zatem równi równych sobie mogli " weryfikować " ???

    Odpowiadam - tylko i wyłącznie drogą podstępu , dyktatu i wymuszeń . Zniewolenie w tej dziedzinie niczym się nie różniło od tego z innych dziedzin życia w PRL - owskiej rzeczywistości .

    Między mną a Walickim i jego uprzywilejowanymi kolesiami była także i taka zależność , że zgotowany mi przez nich los był o wiele cięższy do zniesienia , zarówno dla mnie jak i osób ode mnie uzależnionych / blisko związanych czyli mojej żony , dzieci , spracowanej i starej matki , która wierzyła w dążenia i marzenia syna - niż by to było wtedy , kiedy by pozostawiono polskie dyskoteki , mnie i innych deejayów w spokoju . Był to los deejaya poniewieranego , poniżanego i prześladowanego przez tzw. swoich - Polaków . Jedyną osłodą były dla mnie moje zagraniczne kontakty , otrzymywane ( nawet w nadmiarze ) wspaniałe płyty , pisma , książki , serdeczne listy wreszcie , itp. Nigdy nie splamiłem swego honoru deejaya - pioniera kumając się z tymi , którzy ( w drugiej połowie lat '80 ) doprowadzili polskie dyskoteki i wspaniały zawód deejaya do krańcowego upodlenia i upadku .

    Na początku lat '90 odrodziły się dyskoteki i deejaye , ale ubożsi o tzw. korzenie .

    Dalej Walicki pisze , że po kilku latach jego zapał ( do dyskotek ) zamienił się w rozczarowanie . Dotarło też do niego ( Walickiego ) wreszcie , że to , co robił od kilku lat , straciło sens . Kto ponosi za to odpowiedzialność? Bo ktoś ponosi , a na placu boju byli tylko : niezależni i wolni deejaye tacy jak ja i mnie podobni oraz wy " animatorzy " od siódmej boleści tacy jak Walicki , Kondratowicz , Halber itp. , którzy wpuścili do dyskotek tzw. " zweryfikowanych prezenterów " , których inteligencja / fachowa wiedza ( pomimo waszych sławetnych " kursów " czy " weryfikacji " ) i umiejętności zawodowe starczały akurat na tyle , by zrozumieć to , co rozumie tresowana małpa w cyrku , a mianowicie - co im każe grać byle barman , pijany cygan , dziwka albo babcia klozetowa ?

    Dziś Walicki wie , że są świetne dyskoteki , świetni deejaye , i że " praca " , w którą wkładał tyle serca ( omal się nie popłakałem ) nie poszła na marne . Otóż poszło to na marne.! Tyle , że dodatkowo zatrzymało to w rozwoju dyskoteki i deejayów na całą dekadę . Dzisiejsze świetne dyskoteki i deejaye - jak pisze Walicki ( no bez przesady szanowny Panie i zbędnego lizusostwa - są i czarne strony ) są takie właśnie dlatego , że Pan i Pana kolesie ( wasze zasrane " weryfikacje " , " komisje " i " krajowe rady " ) nie mają już dłużej nic do powiedzenia !!! Początki dyskotek w Polsce były świetne , bo wolne i niezależne . Musieli jednak ( jak to zwykle w Polsce bywało i bywa ) pojawić się nawiedzeni naprawiacze świata . Pomajstrowali , zamieszali i uśmiercili wszystko to co było najlepsze , a mianowicie młodzieńczy zapał , pasję , marzenia .

    Za takie rzeczy powinno się stawiać pod Sąd i skazywać na kilka lat czyszczenia dworcowych kibli . Ohyda sprawy tym większa , że działania były podejmowane tak sprytnie i podstępnie , iż tylko nieliczni zauważyli z przerażeniem co się dzieje . Byliście jedyni , bezkonkurencyjni nikt i nic wam nie zagrażało . Panoszyliście się jak pasożyty w polskiej dyskotece , aż padła ona z wyczerpania , wyzysku i rozstroju . Nikt was nie chciał słuchać , oglądać i nie pomogły wasze " weryfikacje " = " papierowe kwalifikacje " pomimo , że tak skutecznie wyeliminowały waszą konkurencję czyli takich jak ja i mnie podobnych disc jockeyów . Ludzie chcieli prawdziwych deejayów , a nie nominowanych z urzędu i szybko zorientowali się co jest grane przestając chodzić do takich dyskotek .

    Narozrabialiście co nie miara i nie wiem jak inni , ale ja wam tego nigdy nie zapomnę . Krzywdziliście bezkarnie polskich deejayów , szkodziliście polskiej dyskotece .

    Fakty są , jakie są - dla was bardzo niewygodne . Chciałoby się mieć czyste ręce i sumienie , ale niestety macie je zabrudzone cierpieniami , poniżeniami , krzywdą wielu polskich deejayów .

    post scriptum
    Tekst ten dedykuję pionierom polskiej dyskoteki , disc jockeyom dyskotekowym działającym w pierwszej połowie lat '70 . Świadomie lub nie , pomimo ohydnych politycznych restrykcji ( weryfikacje !!! ) przyczyniliście się TAKŻE do upadku polskiej komuny i zdegradowania jej sługusów takich jak : tzw. - " krajowa rada prezenterów dyskotekowych " tzw. - " ministerialna komisja weryfikacyjna dla prezenterów dyskotekowych " i tym podobne zwyrodniałe twory , karierowiczów , którzy niejednemu z WAS utrudniały lub uniemożliwiały wręcz pracę i życie . Piszcie do mnie , telefonujcie , faksujcie być może Wasze opowieści o tamtych czasach będą ciekawe i będą drukowane . Chętnie zamieszczę je w mojej książce. Nikt już nie naprawi wyrządzonych Wam krzywd , ale rozliczymy się z czasami , ludźmi , " działaczami " - tak dla jasności kto był kim i porządku historycznego . Czy wiecie , że niektórzy z tych łobuzów, pomimo brudów i krzywd jakich narobili w przeszłości , mają się dzisiaj dobrze a nawet bardzo dobrze ? To mocno niesprawiedliwe i nie powinno tak być !!!

    Y@hu Pawul
    41 - 709 Ruda Śląska , POB 2 ,
    tel / fax ( 032 ) 7717126
    e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4357705
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.