Fleming i jego trance

Miniaturka

John 00 Fleming z każdym kolejnym miesiącem i rokiem, kiedy to według wielu obserwatorów z muzyką trance nie dzieje się najlepiej, zyskuje na znaczeniu. Coraz mocniej wysuwa się na pierwszy plan w kategorii „trancowi artyści, na których zawsze można liczyć”.

 Zdjęcie

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji bliżej poznać twórczości i osobowości tego dżentelmena, warto śledzić jego poczynania na jego profilu fejsbukowym czy twitterowym, gdzie co jakiś czas publikuje ciekawe, długie i dające do myślenia refleksje na temat dzisiejszego trance'u czy świata muzyki tanecznej w ogóle. To jeden z tych, „któremu wciąż i zawsze się chce”, czuje też swego rodzaju misję w ratowaniu jego własnego „gniazda”.

Poza ratowaniem z pomocą wywodów, nie zapomina o robieniu tego z pomocą muzyki. Ciągle tak samo intrygującej, może nawet z każdym nowym trackiem ciekawszej. Na rok 2012 zapowiada materiał bardziej wycelowany w parkiety, czego dowodem ma być pierwsze EP „10th Life”. Oba numery na nim zawarte to wciągające muzyczne podróże, przy czym pierwszy to pędzący i mocno imprezowy numer, a drugi to lekko połamana rzecz do słuchania i delektowania się na słuchawkach. Polecamy, jak wszystko od Fleminga!