Reklama

    PolFader

    Podczas targów INTERMEDIA z grupą POLFADER, czyli z Jan Mario i Deszczu Strugi, rozmawiał Krzysztof Rządek '00





    POLFADER Czy moglibyście się w kilku słowach przedstawić?

    Jan Mario: Nazywamy się POLFADER. Polfader to dwóch DJ’ów: Deszczu Strugi i Jan Mario. Jesteśmy DJ’ami radiowymi, mamy pierwszy w Polsce HIP HOP’owy mix show, gdzie miksujemy na żywo z gramofonów, oprócz tego nagrywamy mix-tape’y czyli kaset, które są rozpowszechniane w podziemiu. Na nich są miksy z utworami HIP HOP’owymi. Oprócz tego jesteśmy DJ’ami, którzy startują w zawodach, których w Polsce nie ma. Rok temu zajęliśmy dwa pierwsze miejsca w mistrzostwach Polski DMC. Deszczu Strugi został mistrzem, ja zostałem vice-mistrzem. Ponieważ w Polsce miksowanie płyt jest na żenującym poziomie i na żenującym poziomie jest organizacja tych wszystkich federacji, my do niczego nie należymy.

    Na jakim sprzęcie gracie?

    JM: Padła ostatnio decyzja, że nie mówimy na jakim sprzęcie gramy, bo nie jesteśmy sponsorowani. Staramy się nie reklamować żadnych firm.

    Jak długo gracie?

    JM: Zacząłem chyba w 1993 roku, ale to były początki. Miałem tylko jeden gramofon, nie miałem miksera. W zasadzie jak skompletowałem cały sprzęt profesjonalny i osiągnąłem standard jeśli chodzi o takich DJ’ów jak my, to było jakieś dwa lata temu.

    DS: Ze mną było podobnie, z tym że gramofon pierwszy kupiłem w 1996 roku, potem po pół roku następny, potem mikser dobry i też mniej więcej od dwóch lat mam komplet.

    Czy jesteście samoukami?

    DS: Uczyliśmy się sami, czasem z jakichś kaset z HIP HOPOWYMI kawałkami, z teledysków itd.

    Czy są według was jakieś wzory godne naśladowania?

    DS: Do naśladowania nie, mogą nas co najwyżej inspirować. Jest kilka dobrych zespołów w Europie, w Stanach i to przede wszystkim od nich można czerpać inspirację. Oni zawsze idą najbardziej do przodu. JM: Może to nie jest do końca tak, że czerpiemy z nich inspirację, bo oni żyją w innym świecie, a my w innym. Oni żyją w świecie, gdzie DJ’e są sponsorowani i mają płyty przysyłane do domu, a my żyjemy za swoje pieniądze i dlatego staramy się być pionierami. Co prawda teraz, kiedy mamy audycję w radio, wytwórnie płytowe jakoś się zainteresowały, bo wcześniej nie było żadnej reakcji z ich strony, ale i tak sądzę, że jeśli skończyłoby się granie w radio, oni nie chcieliby nawet rozmawiać z DJ’ami. Tak samo jest ze sprzętem, a nam zależy, żeby pokazać jakie rzeczy się robi, a robi się przecież remiksy, w radio się gra na żywo. To jest zupełnie inna jakość, bo DJ’e najbardziej znani, którzy grają po dyskotekach to raczej są jakieś głupki, którzy kupują tylko płyty, wkładają, zmieniają i sztuka polega na tym, że mają kawałki najbardziej znane i muszą je grać. Natomiast DJ’e, którzy grają muzykę niezależną czyli na przykład HIP HOP, Electro albo jakieś rodzaje techno. Po prostu musza swoim stylem pokazać to co potrafią. Grają kawałki, które są nieznane, a publiczność musi się zabawić dlatego, że oni mają taki power w sobie, że potrafią to do kupy złożyć, żeby było dobrze.

    Nigdy nie chcieliście grać w dyskotece?

    JM: Ja grałem przez jakiś czas nie w dyskotece, a w klubie, ale ciężko jest zebrać dużą grupę ludzi, nawet w Warszawie, na imprezy HIP HOP’owe, poza tym przeważnie w tych klubach są jakieś przewały mafijno – nie wiadomo jakie, a ja nie chcę się z tym szarpać. Wychodzę z założenia, że jeśli ja nagrywam kasety z moimi miksami, to jest to samo, a jest to bardziej trwałe. Oczywiście jeśli ktoś nas zaprasza, to my wyjeżdżamy bardzo chętnie na jakieś pokazy czy granie imprez, ale raczej się nie bijemy o to.

    Nazywacie się POLFADER. Co to oznacza, skąd się ta nazwa wzięła?

    JM: Zainspirowaliśmy się tym, że w Polsce jest kilka członów, które się mnoży w zależności od tego, jaką się założy firmę. Jak się na przykład sprzedaje dywany, to firma nazywa się Dywanex albo Poldywan, jak się sprzedaje farby, to się robi Farbex albo coś takiego. Na przykład Polifarb. Ponieważ my używamy fader’ów, to zrobiliśmy POLFADER. Mamy takie obciachowe też specjalnie logo z crossfader’em, który jest na górze biały, a na dole czerwony. Taki biało-czerwony, polski crossfader narodowy.

    Nie chcieliście być oryginalni, tylko chcieliście „iść w obciach”?

    JM: Nie, to taki żart jest, no bo możemy wymyślać jakieś nazwy takie „od czapy” zupełnie, świadczące o tym, że jesteśmy jacyś zadufani w sobie czy coś takiego, tylko taka sobie nazwa. Teraz to się zrobi trochę bardziej poważne, bo szykujemy się do wydania jakieś płyty, pierwszej w Polsce robionej przez DJ’ów. Co prawda coś podobnego już wychodziło, ale to inne gatunki. My robimy taką rzecz, że gramy na żywo z gramofonu, nagrywane do wielośladów. Takie rzeczy są robione w Stanach i cieszą się powodzeniem, więc chcemy zrobić coś takiego w Polsce.

    Liczycie na jakiś sukces komercyjny czy będzie to raczej „sztuka dla sztuki”?

    JM: Może nie „sztuka dla sztuki”, bo z jednej strony chciałem się nagłośnić, żeby więcej ludzi nas poznało, z drugiej strony bez sensu robić to, żeby nikt tego nie słuchał i żeby to gdzieś przepadło czyli żeby było to „zjadliwe” dla przeciętnego słuchacza, z trzeciej strony chcemy duży nacisk położyć na ton, żeby utrwalić ludziom w głowach wiedzę o tym, że jest wiele gatunków miksowania i scratch’owania, że są to bardzo szerokie techniki.

    Jak w kilku słowach można określić to, co robicie?

    DS: Fascynuje nas HIP HOP i identyfikujemy się z tym, staramy się obserwować to, co się dzieje i uczyć się.

    Jak według was firmy w Polsce traktują DJ’a? Nie tylko firmy fonograficzne, ale też sprzętowe itp.

    JM: Jeśli chodzi o federacje, to na przykład DMC, to znaczy Disco Mix Club i pan Gryglewicz w zeszłym roku na Mistrzostwach Polski nie załatwiło nic. Zupełnie nic, centralna „olewka”, nic nie było przygotowane. Mistrzostwa i DJ’e są tak traktowani, jak jakaś kula u nogi, że muszą zorganizować mistrzostwa i są tym tak zmęczeni, że zanim się zacznie, oni już nie mogą dalej pociągnąć. Po prostu dno, totalne dno. Jakieś przewały w stylu „taksówkarskim”. Zresztą tak to w Polsce wygląda. Czymkolwiek nie zająłbyś się profesjonalnie, to zaraz jest to przejmowane przez jakieś gangi czy kolesi, którzy chcą na tym zbić interes. Dopóki jacyś ludzie młodzi, którzy wyrośli z tego pokolenia nie zajmą się tym, to będzie to wyglądać tak jak jest, bo u nas DJ’e, do których są adresowane kluby, to wiesz, remiza strażacka i jedziemy z kompaktów. To są jakieś konkurencyjne gangi, do których nie chcemy się zapisywać. Natomiast liczylibyśmy na pomoc od ludzi, zajmujących się sprzętem. Jeździmy dużo po Polsce, robimy pokazy, gramy w radio, udzielamy wywiadów i wszędzie nas pytają z jakiego sprzętu gramy. Tak więc my moglibyśmy im pomagać, promując sprzęt na jakim gramy i odwrotnie.

    Nie da się ukryć, że w tym co robicie jesteście dobrzy. Czy moglibyście dać jakąś radę ludziom, którzy chcieliby w przyszłości wystartować?

    DS: Przede wszystkim nie można na początku zbytnio się inspirować, żeby taka inspiracja nie przerodziła się w jakieś „kserowanie”, bo to potoczy się w złą stronę. Trzeba obrać swoją ścieżkę, nie oczekiwać szybkich, nagłych skoków formy, tylko powoli pracować nad sobą. JM: Trzeba wiedzieć czy to do końca nas interesuje, bo gramofony i mikser to dość duży wydatek. Trzeba się zdecydować i kupić porządny sprzęt, bo jeśli się raz go kupi, to zostaje to na bardzo długo i można sprzętu nie zmieniać przez kilka lat. Trzeba starać się rozwijać swój własny styl i być odmiennym. Oglądać się na innych, ale bez przesady.

    Pozostaje mi tylko życzyć Wam sukcesów. Dziękuję za rozmowę.

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4216048
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.