Reklama

    Legenda na początku drogi. Wywiad z Mr Chapmanem

    MiniaturkaMr Chapman, legenda na początku kariery. Współpracował z tyloma znanymi osobistościami polskiego show biznesu, że... Zresztą sami poczytajcie. Spotkaliśmy się przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Manchesterze. Rozmawialiśmy o początkach i współpracy z Papa Dance, o teraźniejszości, czyli aktualnie promowanym krążku, oraz planach na przyszłość. Zapraszam, poznajcie Mr Chapmana.

    S.H. - Mr. Chapman, Wesley, i nasz polski Wiesław. Powiedz kim tak naprawdę jesteś ??

    Mr. Chapman – No chyba jestem po części Wiesławem, bo pod takim imieniem się urodziłem, po części jestem Wesley'em, a po części Mr. Chapman'em. Moje imię Wesley zostało mi nadane tutaj w Anglii, a Mr. Chapman zrodził się w trakcie produkcji płyty, kiedy Marcin Kindla do mnie krzyknął….” hej Mr. Czapka….”, ponieważ bardzo lubiłem czapki nosić i do dzisiaj lubię, i ja źle jakby odebrałem jego odzew i usłyszałem Mr. Chapman. Później zacząłem szukać jakby ideologii Mr. Chapmana w różnych słownikach i doszukałem się, że Chapman po angielsku znaczy łazik, obieżyświat, a ja takim obieżyświatem jestem, no i właśnie bardzo do mnie przylgnął ten pseudonim, aczkolwiek chciałbym jakby rozwiać złą wieść która krąży wokół Chapmana, ponieważ… Mark Chapman zabił Johna Lennona w grudniu 1980 roku i w polskim show biznesie niestety ja jestem źle jakby odbierany przez ten pseudonim artystyczny.

    S.H. - Byłeś związany z zespołem Papa Dance, aczkolwiek na wszystkich stronach na których znalazłem informacje o Tobie, jest napisane że występowałeś z zespołem Papa Dance. Nie jest to prawdą, ponieważ Ty pisałeś teksty dla Papa Dance. Powiedz mi jak to było ???

    Mr. Chapman – Ja związałem się z drugą jakby mutacją zespołu Papa Dance. Kiedy pierwszy skład o nazwie Papa Dock upadł i producenci zespołu Papa Dance postanowili, że ten zespół na nowo reaktywują pod nową nazwą, pojawiłem się wtedy i ja. Powstał Papa Dance i w tamtym czasie też byłem zaproszony na casting na wokalistę. Ponieważ nie mieszkałem w Warszawie, mieszkałem w Bydgoszczy moja mama zabroniła mi jeździć do Warszawy na próby, byłem wtedy w okresie przedmaturalnym i ważniejsza była w tym momencie dla mnie szkoła. Ale producenci Papa Dance zaproponowali, żebym napisał teksty, troszeczkę z nimi pośpiewał w chórkach, trochę pojeździł po koncertach. I tak też było. Do dzisiaj utrzymuję bardzo żywe kontakty z byłymi frontmenami tego zespołu - Pawłem Stasiakiem i Kostkiem Dinosem i jest naprawdę fajnie. Cieszę się z tego że do dzisiaj zachowaliśmy te relacje.

    S.H. - Kilka nazwisk z tamtych czasów z którymi miałeś możliwość pracować. Zabrodzki, Patoh, co mógłbyś powiedzieć o tych panach.

    Mr. Chapman – No tak, nie wszyscy pewnie wiedzą, że Adam Patoh to jest pseudonim artystyczny dwóch osób, które utworzyły zespół Papa Dance. Adam Patoh to Mariusz Zabrodzki i Sławek Wesołowski. Sławek był producentem i managerem zespołu, a Mariusz Zabrodzki komponował piosenki. I oni też ten zespół wynieśli na wszelkie góry i uczynili z tego zespołu sławnym w późnych latach osiemdziesiątych. Dzisiaj zespół Papa Dance nie istnieje, jest za to zespół Papa D. a i chłopacy z zespołu tez angażują się w różne inne projekty. Ciesze się, że pozostały tylko wspomnienia z tamtego okresu, aczkolwiek pozwole sobie wspomnieć że dla mnie o tyle to było ważne i miłe, ponieważ Sławek Wesołowski wprowadził mnie w arkana tej sztuki. Zapoznał mnie z Jackiem Cyganem i z nieżyjącym już Januszem Krukiem, liderem zespołu” 2 plus 1” i oni jakby ukształtowali moją świadomość twórczą i dzięki nim udało mi się właśnie jakoś tak zaistnieć jako młody poeta, jako młody autor tekstów i tak dalej a dzisiaj efektem tego jest to, że nagrałem swoją płytę i realizuję właściwie marzenia z młodości.

    S.H. - No właśnie, napisałeś teksty, wszędzie możemy znaleźć wzmiankę o piosence „Zły omen” napisanej pod twoim nazwiskiem, ale co jeszcze napisałeś ???

    Mr. Chapman – Managerowie zespołu Papa Dance, założyli, że właściwie nikt nie będzie pod swoim nazwiskiem występował w tym zespole oprócz muzyków, członków zespołu. Wszyscy autorzy piosenek i tekstów występowali pod jakimiś pseudonimami. Mnie się udało i chyba Jankowi Sokołowi jeszcze, zaistnienie pod swoim nazwiskiem i napisałem „Złego omena” i ten utwór, chociaż nigdy nie stał się przebojem, to zaistniał na przykład w takich programach jak „Dyskoteka pana Jacka”. Teledysk do tej piosenki emitowała głownie telewizja publiczna, wtedy, program I i II TVP. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie jestem emocjonalnie związany z zespołem Papa Dance. Jestem, bo miałem też jakis tam wpływ na twórczość tego zespołu.

    S.H. - Dobrze, więc „Zły omen”, a co jeszcze z wielkich hitów Papa Dance ??

    Mr. Chapman – No dobrze, pojawiło się parę, takich piosenek, dzięki którym do dzisiaj dostaję ZAIKS, ponieważ zespół Papa Dance bardzo długo śpiewał piosenki wszystkich autorów, w tym i moje. Te piosenki do dzisiaj gra - radio, telewizja a już na pewno w Internecie znajda je fani zespołu, one jakoś tak funkcjonują i żyją. Inne piosenki pisałem, na życzenie producentów pod pseudonimem artystycznym i niech tak zostanie, że nie wyjawię ich tytułów. Wiele innych znanych polskich nazwisk ukrywa się na płytach tego zespołu.

    S.H. - Mało kto wie, ale spędziłeś pięć lat w Anglii. Jesteś takim człowiekiem, który wrócił do Polski i robi tam karierę, płyta, koncerty, udało się, ale powiedz, co robiłeś przez te pięć lat w Anglii??

    Mr. Chapman – Kiedy zdecydowałem się na przyjazd do Anglii miałem małe dziecko, które wymagało wielu nakładów finansowych. Ja byłem młodym małżonkiem. Moja była żona studiowała, potrzebowaliśmy troszeczkę pieniędzy. Zdecydowałem się na wyjazd do Anglii ponieważ Anglia była takim moim drugim etapem emigracyjnym po Stanach Zjednoczonych. W Stanach rozpocząłem naukę języka angielskiego, tam chodziłem do instytutu Johna Smitha przez rok czasu, wróciłem do Polski, podjąłem naukę w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych, właśnie z języka angielskiego. Kiedy się okazało, że mój angielski za bardzo się miesza z językiem niemieckim ponieważ język niemiecki lepiej znam, postanowiłem wyjechać do Anglii. Nie miałem wtedy pomysłu na życie w Anglii, więc postanowiłem złapać pierwszą lepszą ofertę pracy i tak też się zaczęło. Najdłużej pracowałem w sektorze ochrony mienia i mogę się tutaj pochwalić, że prawie pięć lat pracowałem jako ochroniarz w największym banku Anglii w BarclayBank.

    Zdjęcie

    S.H. - Na twojej stronie w internecie możemy przeczytać, że jesteś z Bydgoszczy, z Warszawy, tak naprawdę mieszkasz w Monachium. Powiedz jak to z Tobą jest. Skąd Ty jesteś ??

    Mr. Chapman – To jest dobre pytanie, ponieważ emocjonalnie jestem związany z Bydgoszczą , tu się urodziłem, natomiast Warszawa - to był taki chwilowy przystanek w moim życiu, wyjechałem tam tylko po to, żeby poznać trochę ludzi, poznać środowisko polskiego show biznesu. Tam zamieszkałem tylko po to, żeby poodwiedzać stacje telewizyjne i radiowe. Ten okres pozwolił mi też na adaptację w środowisku artystów polskich. Udało mi się przez ten rok poznać bardzo dużo osób i nawiązać kontakty. Natomiast z Warszawy musiałem się wyprowadzić, bo to miasto nie dla mnie, życie w Polsce jest jednak mało ciekawe w tej chwili. Wyjechałem do Hamburga, a stamtąd do Monachium. Aktualnie mieszkam w Monachium, a gdzie jeszcze będę mieszkał, tego naprawdę nie wiem. Rodzice moi mieszkają od dwudziestu dwóch lat w Stanach Zjednoczonych. Też była taka opcja, żebym i tam się przeprowadził, no nie wiem, jeszcze nie wiem co mnie w życiu spotka.

    S.H. - Płyta „Moje własne niebo” Płyta, którą ukończyłeś nagrywać około rok temu. Co byś mógł powiedzieć o tej produkcji ??

    Mr. Chapman – Pierwsza piosenka jaką nagrałem to „Różowe okulary”. Piosenka zaistniała w pięciu stacjach radiowych. Piosenke te - Marcin Kindla, producent tej piosenki wysłał też do Wietrznego Radia w Chicago. Piosenka plasowała się długo na liście przebojów Wietrznego Radia latem 2010 roku. Ja tej piosenki nie śpiewam na koncertach, wycofałem ją z repertuaru, ponieważ charakterem nie pasuje do pozostałych piosenek. Mam nadzieję, że uda mi się przerobić bity tej piosenki jeszcze raz i zrobić może jakiś inny przebój, może hit, kto wie? Tym bardziej, że pojawił się pomysł, żeby coś pozmieniać w aranżacjach moich piosenek. Nagrałem trzynaście piosenek, wśród nich jest również „Liber tango” - piosenkę uważam za bardzo dobrą . Nad płytą pracowały intensywnie cztery osoby.

    S.H. - Pozwól, że wejdę Ci w słowo. Marcin Kindla, Anna Sawicka i Marcin Grzella, Nazwiska rozpoznawalne w polskim show biznesie. Powiedz o początkach, jak się stało, że właśnie z tymi osobami zawiązałeś współpracę.

    Mr. Chapman – Pomysł podsunęła mi Izabela Trojanowska, którą znam od dłuższego czasu, byłem jej fanem i prowadziłem Fan Club Izabeli Trojanowskiej w Bydgoszczy jako nastolatek. Z Izą spotkałem się trzy lata temu na koncercie i powiedziałem jej o swoich planach i o swoim projekcie. Iza powiedziała - „Słuchaj skontaktuję cię z Sebastianem Skalskim”. Jest to człowiek bardzo interesujący, który w polskim show biznesie robi również bardzo wiele ciekawych rzeczy. On w tej chwili jest managerem Izabeli Trojanowskiej. Sebastian Skalski skontaktował mnie z Marcinem Kindla i w niedługim czasie spotkałem się z Marcinem w Katowicach i on zaproponował, że skomponuje dla mnie wszystkie piosenki na płytę. Stało się tak, że on jest autorem ośmiu piosenek. Z kolei bydgoski muzyk, Marcin Grzella skomponował pięć piosenek na moją płytę. Teksty napisali dla mnie Ania Sawicka, która napisała text znanej wszystkim ballady „Zabiorę cię właśnie tam” dla zespołu Kancelaria. Marcin Kindla z kolei na co dzień współpracuje ze Stachurskim, z Ewą Farną, z Andrzejem Rybińskim, sam miał swój zespół o nazwie Kindla, a teraz sam występuje jako solista i się ma nieźle. Marcin Grzella to muzyk, który ukształtował moją psychikę muzyczną. On mi pokazał jak śpiewać, jak funkcjonować na scenie. Pokazał mi co mam robić ze swoimi głosem, co robić ze swoim gardłem, ze swoją krtanią, żeby piosenka popłynęła, żeby była melodyjna, żeby ludzie chcieli słuchać tej piosenki. I z nim spędziłem większość czasu w studio. Dla mnie on jest takim przyjacielem bez którego już teraz nie potrafię sobie wyobrazić MrChapman’a. Marcinowi G. jestem bardzo wdzięczny za to co zrobił dla mnie i dla tej płyty.

    S.H. - Nie kusiło cię, żeby na płycie znalazł się chociaż jeden twój autorski tekst ??

    Mr. Chapman – No właśnie nie, jakoś tak straciłem wenę twórczą, nie wiem co się stało. Chciałem, aby teksty napisali profesjonaliści. Żeby to było troszkę o mnie, Ania wiedziała dokładnie o czym ja bym chciał śpiewać. I Marcin Kindla też dokładnie wiedział jaka przeszłość jest za mną i jaka przyszłość przede mną, jakie są moje marzenia i takie teksty oni dla mnie napisali.

    S.H. - Spotkaliśmy się tu dzisiaj przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Czy miałeś okazję wcześniej współpracować z orkiestrą ??

    Mr. Chapman – Dla mnie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest właściwie debiutem, z czego się bardzo cieszę. Jestem tym bardziej mocno związany z Orkiestrą w tym roku, ponieważ zbierają oni pieniądze dla dzieci chorych na cukrzycę. Ja sam jestem chory na cukrzycę i jest mi bardzo bliski ten problem więc identyfikuję się z tą edycją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    S.H. - Dziękuję ci serdecznie za spotkanie, życzę wielu sukcesów. Z niecierpliwością czekam na płytę i mam nadzieję do zobaczenia.

    Mr. Chapman – Dziękuję ci serdecznie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników !

    Autor: Sebastian Horbacz
    www.horbacz.blox.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    3892854
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.