My nie mamy konkurencji - Wywiad z Kalwi & Remi

    Miniaturka

    Spotkaliśmy się w Leicester przy okazji trasy koncertowej po Anglii. Tak jak wcześniej słyszałem chłopaki okazali się naprawdę normalni i mogliśmy porozmawiać w fajnej atmosferze. Zapraszam poznajcie Kalwiego, czyli Krzysztof Kalwat oraz Remiego – Remigiusz Pośpiech.

    S.H. - Witam serdecznie,

    Kalwi – Witamy

    S.H. - Panowie, w Anglii bywaliście już kilkakrotnie, w tej chwili robicie całą długą trasę koncertową. Powiedzcie czym różni się ten raz od poprzednich ?

    Kalwi – Jakiejś znaczącej różnicy nie ma. To tylko dla nas jest różnica, bo do tej pory tylko wpadaliśmy na weekend graliśmy piątek sobotę, ewentualnie samą sobotę, a teraz wpadamy sześć tygodni z rzędu. Ale dla normalnego klubowicza nie ma żadnej różnicy między trasą a nie trasą. Tak naprawdę w przypadku DJ-ów to my jesteśmy w trasie prawie od dziesięciu lat, bo w każdy weekend gdzieś odbywa się jakaś impreza i gramy. Nie potrzebujemy jakiejś wielkiej sceny plenerowej, masy sprzętu, bo wystarczy konsoleta. Jesteśmy w trasie tak naprawdę od dziesięciu lat.

    S.H. - Porozmawiajmy o początkach. Radio RMI Poznań. To tam się poznaliście. Jak do tego doszło, że razem zaczęliście współpracować ?

    Remi – Ja w radiu RMI pracowałem już wiele wiele lat. W pewnym momencie kiedy nastąpił ten właśnie moment dla stacji, że trzeba było się sformatować, określić dla jakiego słuchacza gramy ja zaproponowałem formę klubową, czyli adresowanie audycji do młodzieżowego targetu, no i zapoczątkowałem właśnie programy w których to co do tej pory było słuchane, grane tylko w klubach pojawiło się na antenie radiowej. To zrobiło furorę, to podbiło Wielkopolskę tam gdzie nadawaliśmy. To stworzyło też zapotrzebowanie na świeżą nową krew. I właśnie Kalwi był takim człowiekiem, który przyszedł do radia i który pomógł nam rozbujać też ten program. Tak to się zaczęło. tTo był rok 2002. Ja prowadziłem programy codziennie między siedemnastą a dwudziestą, Kalwi był moim zmiennikiem. Ciągną, że tak powiem, programy od dwudziestej do północy. No i tak to było. Codzienne jakieś nasze kontakty były początkiem tak naprawdę. Później zaczęły się wspólne występy w klubach, ale to już troszkę rzeczywiście później. Zaczęliśmy bawić się też produkcją muzyczną. Generalnie można by tutaj opowiadać godzinami, ale takie były początki.

    S.H. - To ja jeszcze wrócę do Kalwiego, bo ty zaczynałeś w radiu REJA w Szczecinku ??

    Kalwi – No tak, to w ogóle już tak zamierzchłe czasy, że te rozgłośnie radiowe w których my pracowaliśmy, czyli radio RMI, radio REJA, radio KISS FM, i tak dalej i tak dalej...to wszystkie już nieistniejące rozgłośnie radiowe. Więc to bardzo zamierzchłe czasy. Ja wtedy miałem kilkanaście lat tak naprawdę. Poszedłem do radia i powiedziałem, że chcę być prezenterem radiowym. W wieku szesnastu lat poprowadziłem swoją pierwszą audycję radiową.

    S.H. - Powiedz remi, jak usłyszałeś pierwszy raz Kalwiego, to co cię skłoniło, że wziąłeś go na swojego zmiennika ?

    Remi – Początek był trudny. Wiadomo, że to jest wielki stres kiedy przychodzi się pierwszy raz do radia. Do nowej stacji. Mając nawet duże doświadczenie, siada się przed inną konsoletą, innym mikrofonem. Jest inny słuchacz. Szefowie też słuchają, jest to napięcie. Kalwi pierwszego dnia, no nie wyrobił tego napięcia. Nie wiem, za chwilę opowie jak to było. Generalnie twierdził, że nie słyszał się w słuchawkach, po prostu w połowie zdania zamilkł i to był koniec. Ja mówię stary dobra teraz musisz spiąć się i jutro zaczynamy jeszcze raz. To będzie ostatnia twoja szansa. No i przyszedł taki zmotywowany następnego dnia, że ja mówię kurcze no ten koleś tutaj zostaje. Nie ma siły, żeby było inaczej.

    S.H. - Coś dodasz ?

    Kalwi – Nie no to tak było właśnie, że trema mnie zjadła i to jest rzeczą naturalną. Odpowiedzialność, którą sobie sam wytworzyłem wtedy niepotrzebnie, że widziałem zamiast setek osób, które mnie słuchają, kilkanaście tysięcy osób. I ta świadomość mnie przerosła. Ale przyszedłem następnego dnia i powiedziałem, że jeżeli teraz mi nie wyjdzie, to znaczy, że ja się na prezenterkę radiową nie nadaję. No i wyszło i dziesięć lat siedzieliśmy w radiu i gadaliśmy do mikrofonów.

    S.H. - Słuchajcie, teraz mówimy o waszej karierze producenckiej, o waszych płytach. Wydaliście całkiem sporo płyt, wszystkie wydane były przez wytwórnię „My music”. Wczoraj sobie zajrzałem na stronę wytwórni i zniknęliście, nie ma was tam. Co się stało ??

    Remi – Tak, to był taki zakręt w naszej karierze kiedy okazało się, że w naszej rodzimej wytwórni „My Music”, której zresztą wiele zawdzięczamy. Bo tak naprawdę dzięki niej, dzięki promocji „Explosion” kilka lat temu szersza publika mogła nas zobaczyć. Jednak nastąpiło tak zwane zmęczenie materiału. Po prostu wyczerpały się pewne możliwości. My chcieliśmy pójść dalej, nie czuliśmy wielkiego zaangażowania ze strony wytwórni, żeby nas wspierać. My nie zatrzymujemy się w karierze, bo kto się zatrzymuje w miejscu ten się tak naprawdę cofa. Kluczowym takim momentem było wydanie sigla „You & I” kiedy to dowiedzieliśmy się z wytwórni, że to jest słaby kawałek. Że generalnie radio nie bardzo chce to grać i że właściwie lepiej zapomnijmy o tym. Wiedzieliśmy, że jest inaczej. Wiedzieliśmy, że Amanda Wilson. Wiedzieliśmy że dobra kompozycja. Czuliśmy to, że prawda jest inna i wydaliśmy ten utwór w innej wytwórni, czyli w Magic Records, z którą pokładamy jakieś nadzieje na przyszłość, ale zobaczymy jak to będzie.

    Zdjęcie

    S.H. - Ok, to jak już wspomniałeś, Amanda Wilson, to ja jeszcze dodam, że między innymi Gosia Andrzejewicz, Aleksandra Jabłonka, Mr. X, było tego, było tych gwiazd z którymi współpracowaliście naprawdę wiele. Możecie przytoczyć jakąś sytuację najfajniejszą, czy najzabawniejszą z którąś z gwiazd z którymi współpracowaliście?

    Kalwi – Tak naprawdę z każdą z tych osób mamy historie jakieś tam związane. Przykład Gosi Andrzejewicz, która jest już tak mocno zakurzona, że sami nawet zapomnieliśmy że z nią mieliśmy utwór. Mr. X to człowiek który, to człowiek legenda tak naprawdę. To jest MC na Love Parade, to jest człowiek który z Westbam'em miał projekt Mr. X & Mr. Y, człowiek, który ma na swoim koncie Oskara za soundtrack do filmu „Colours”. Ma nagrody Grammy, i tak dalej i tak dalej. W niesamowitych okolicznościach, bo jak do tego doszło, że my go ściągnęliśmy i złapaliśmy z nim kontakt skoro on jest z LA. Człowiek z mojego osiedla, z mojego miasta rodzinnego ze Szczecinka jest prezesem stowarzyszenia które nazywa się „Zulu Nation”. A „Zulu Nation” założycielem jest właśnie między innymi Mr. X. Czyli Afryka Islam. W ten sposób, przez hip-hop doszliśmy do niego. Pojechaliśmy do niego do Berlina do chaty i mówimy, że chcemy z nim nagrać. On mówi, że tutaj za bardzo nie i że jedźmy do Polski. Wzięliśmy go w samochód z Berlina, wsiadł razem z nami, razem z DJ-em Big W, który właśnie doprowadził do tego kontaktu. Pojechaliśmy i w jednym z poznańskich studiów nagraniowych nagraliśmy wokale do kawałka „Girls”. Aleksandra Jabłonka? Siedziałem u fryzjera i fryzjerka powiedziała, że ma fajną dziewczynę, która ma fajny wokal. Podałem nr telefonu i powiedziałem niech zadzwoni. To była Jabłonka.

    Remi – Tak, czekała na swoją kolej pół roku, gdzieś tam sobie przypomnieliśmy przy okazji kawałka „Kiss”. Mieliśmy wymyślony numer, stwierdziliśmy, że damy szansę nowej wokalistce. Nie wiedziałem jak dziewczyna wygląda, za bardzo nie wiedziałem jak śpiewa, zaprosiliśmy ją do studia, no i po kilku godzinach okazało się, że coś fajnego wyszło, później też wspólny kawałek „Girls”. Teraz dzięki temu, no tutaj musimy nieskromnie powiedzieć, że dzięki temu, że Ola pojawiła się w naszych singlach, została dostrzeżona, zauważona przez branżę muzyczną. Dostała propozycję od bardzo poważnej wytwórni i aktualnie robi karierę solową jako Aleksandra. Jej kawałki są grane w radiu, w telewizji w Polsce i chyba duża przyszłość przed nią. Także mamy taką satysfakcję, że byliśmy dla niej przełomem i na pewno zmieniło to jej życie. Pozytywnie.

    S.H. - Przez wiele lat byliście tylko wy w Polsce. Wy zaczęliście Clubbing, wy pierwsi wyszliście do ludzi z radia, zaczęliście promować tą muzykę. Powiedzcie, czy już macie konkurencję w Polsce?

    Kalwi – Tak naprawdę my nie mamy konkurencji z tego względu, że ta subkultura muzyki klubowej to są znajomi. To są koledzy nie wrogowie. Tu nie ma disów, nie ma wyzywania się, że twoja matka jest taka czy siaka. Tu po prostu my siadamy z Wet Fingers'ami rozmawiamy, z Adamusem, z Mafia Mike'em, z C-Bool'em. Z wszystkimi normalnymi, normalnymi podkreślam, poza jednym nienormalnym. Cała branża, całe towarzystwo jest takie spójne i jednolite. Rozmawiamy ze sobą, nawet pytając się nawzajem, C-Bool dzwoni i pyta się „na kiedy chłopaki planujecie singla?” i mówię na przykład „na Maj”. „Dobra, to żebyśmy sobie nie wchodzili w paradę, to ja sobie wypuszczę w kwietniu”. Rozumiesz, czyli jest po prostu pełna, normalna, zdrowa współpraca, bez konkurencji.

    S.H. - W pożądku, to było takie trochę przewrotne pytanie. Konkurencji nie ma, ale czy to młode pokolenie już jest ? Czy już ta muzyka żyje w Polsce? Kiedyś był tylko Kalwi & Remi, nie było alternatywy. Jak w tej chwili wygląda rynek w Polsce ?

    Remi – Obserwuję na Facebooku, że wielu młodych producentów, którzy zaczynają swoją przygodę z muzyką Klubową gdzieś tam wspominając stare czasy opierają się na „Explosion”. Że to był właśnie kawałek, który zmienił, przeformatował ich mózgi i od tego załapali tego bakcyla na muzykę klubową. Także gdzieś tam zaszczepiliśmy w tych młodych chłopakach to, żeby bawić się w clubbing. Myślę, że to jest o tyle pozytywne, że teraz jest coraz więcej możliwości technicznych. Kiedyś trzeba było mieć jakieś skomplikowane urządzenia, studio, duże nakłady finansowe. Teraz na początku kariery wystarczy laptop, dosyć taki normalny i program, który można ściągnąć za darmo z internetu. Na początku nie płacąc za niego i można się bawić. Można coś zrobić, można zademonstrować swoje możliwości siedząc w domu. Przecież wielu aktualnie znanych DJ-ów na świecie tak właśnie zaczynało. Chociaż by Dead Mouse, chociaż by Avicii. Chłopaki siedzieli w domu przy komputerze, zrobili fajny kawałek. Okazało się, że trafiony i świat to zauważył. Także na pewno ta kultura klubowa rozwija się w Polsce. Technika, internet pomagają temu, a my na pewno będziemy wspierać.

    Kalwi – Ja chciałem bardzo ważną rzecz dodać. Teraz jest zdecydowanie łatwiej. W momencie kiedy my siedem lat temu rozmawialiśmy z wytwórnią, były procedury, byli ludzie którzy weryfikowali czy się nadajesz, czy się nie nadjesz. To strasznie było skomplikowane. My mieliśmy o tyle łatwiej, że mieliśmy zaplecze w związku z rozgłośnią radiową. Mieliśmy to zbadane u siebie w radiu na swoich audycjach, plus byliśmy też ewentualnie pod kątem wytwórni przygotowani do udzielania na przykład wywiadów. Byliśmy osobami medialnymi, bo sami niejednokrotnie przeprowadzaliśmy takowe wywiady. Natomiast teraz nie potrzeba nic poza dostępem do internetu. Jeżeli utwór jest dobry to on na pewno wypłynie. Przykład Gotye. Koleś z znikąd zrobił sobie utwór, teledysk. Dzisiaj jest już chyba sto dwadzieścia milionów oglądnięć na YouTube. Także teraz jest zdecydowanie łatwiej wystartować. Czekamy cały czas na taki mocny strzał również w Polsce, że pojawi się anonimowy osiemnastolatek, który zrobił genialną produkcję, która stała się hitem na miarę „Explosion”.

    S.H. - Z płyty na płytę coraz lepiej. Każdą waszą następną płytę, jak się bierze do ręki, to jest to kolejny raz coś nowego, coś fajnego. Mówiąc krótko jest progres, rozwijacie się. Mamy już rok 2012. Niecały rok temu ostatnia płyta. Jakie plany na przyszłość w takim razie ??

    Kalwi – Ja odpowiem. To była ostatnia nasza płyta. To była ostatnia nasza płyta z tego względu, że... My już bardzo mocno oponowaliśmy w stosunku do tej ostatniej płyty, żeby jej nie wypuszczać. Wytwórnia jeszcze tak na pożegnanie My Music naciskała, żeby taką wypuścić. My chcieliśmy, żeby ta płyta nie ukazała się na dysku, w sensie na płycie kompaktowej, tylko żeby była sprzedawana na pendriv'ie. Tak naprawdę mamy cyfryzację. Mamy dwudziesty pierwszy wiek i muzyka klubowa jest najbardziej rozwiniętą jeżeli chodzi o dźwięk i o technikę. O jakby patrzenie w przyszłość. W momencie kiedy my stworzymy utwór dzisiaj. Gdy to przejdzie przez wszystkie procedury. Zostanie wytłoczone. Trafi na półki sklepowe to mija pół roku. Za pół roku jest to już przestarzały dźwięk, bo znowu komputery, programy, wtyczki wszystko poszło o pół roku do przodu, dlatego ten album ostatni był ostatnim w naszej karierze.

    S.H. - To znaczy, że już nic nie nagracie więcej ??

    Remi – Zdecydowanie będziemy działać na zasadzie wypuszczania kolejnych singli. Bo od momentu stworzenia tego kawałka, do momentu kiedy on trafia do rozgłośni radiowych mija dwa trzy miesiące na maksa i to wtedy jeszcze jest świerze i aktualne. Natomiast proces produkcji dziesięciu, dwunastu utworów na album to ponad rok. Także to co było rok temu u nas fajne po roku już trąci myszką. Dlatego zdecydowanie będziemy działać na zasadzie wypuszczania kolejnych singli.

    S.H. - Takiej odpowiedzi oczekiwałem, bo Kalwi tak zaczarował, jak byście chcieli zakończyć karierę. A właśnie, jak to jest z tą waszą karierą ?? Już jest wielka chata z garażem a w garażu …. Jak to wygląda w Polsce jeżeli chodzi o rynek i o karierowiczów ??

    Kalwi – Tak naprawdę to my jesteśmy chyba jednymi z pięciu DJ-ów zawodowych w Polsce. Czyli poza tym, że gramy nie wykonujemy żadnego innego zawodu. Więc skoro jesteśmy zawodowcami musi nam wystarczać na normalne życie i funkcjonowanie. Oczywiście, że nie odpowiadając na pytanie związane z rzeczami materialnymi w odpowiedniku do zachodu, czyli do tego co ma Afrojack, czy Tiesto, czy Guetta czy Karl Cox. Nie my w Polsce, jako polscy DJ-e nie mamy. Oni latają samolotami, my jeździmy puki co samochodami. A jak samolotami to liniami Ryan Air. Ale nie ma co narzekać. Z roku na rok jest coraz lepiej. Wyznajemy filozofię tup tup. Czyli małymi kroczkami sukcesywnie do przodu i jak widać to mamy bardzo dobre, solidne fundamenty pod tą karierę stworzone i mamy nadzieję, że za rok to się nie skończy. Bardzo łatwo jest błysnąć, ale ciężko jest utrzymać się na tym poziomie, na którym my funkcjonujemy. My zaczynaliśmy w czasach, kiedy dookoła nas powstawały projekty. Za nami poszedł Alchemist Project. Dzisiaj tak naprawdę chłopacy nie obecni. East Clubbers – nie istniejący. MBrother – nie istniejący. Sibo – nie istniejący praktycznie, gdzieś tam jeden singiel przez ostatnie siedem lat. Rozumiesz, a my przez te sześć lat, dzisiaj rano właśnie się obudziłem, podsumowałem sobie, przez sześć lat mieliśmy sześć bardzo mocnych singli, które trafiły do rozgłośni radiowych, które mają miliony oglądnięć na You Tube i to utrzymanie się jest najtrudniejsze.

    S.H. - To tak na zakończenie. Kim prywatnie jest Kalwi, Kim prywatnie jest Remi ??

    Kalwi – To ja powiem o Remim. Bo tak łatwiej. O sobie mówić to jest ciężko. Remi jest człowiekiem spokojnym, bo to jest trochę tak jak policjanci jesteśmy. My ze sobą spędzamy cholernie wiele czasu. Wylecieliśmy z Polski o dziesiątej rano w piątek, wrócimy w niedzielę o dziesiątej rano i przez czterdzieści osiem godzin widzimy siebie non stop. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie ma czegoś takiego, że są między nami jakieś zgrzyty, kwasy, nie znosimy się i nie możemy na siebie spojrzeć. Jest totalny luz. Z dwóch powodów. Dlatego, że on jest tym dobrym policjantem, miły sympatyczny, kobiety go kochają. Taki właśnie jest Remi, i przy okazji jest domatorem i uwielbia kobiety.

    Remi – Ok, no to teraz dla równowagi. ADHD, wulkan energii, nie może usiedzieć uleżeć w miejscu przez, ja już nie mówię o godzinie, ale o pięciu minutach. Cały czas coś musi robić. I dlatego się uzupełniamy, dlatego tutaj te nasze energie, ta bardzo energetyczna aura Kalwiego plus mój spokój opanowanie się jakoś uzupełnia. Co jeszcze mogę powiedzieć o Kalwim. Bardzo lubi aktywnie spędzać czas, chłopców nie lubi, czyli tutaj wszystko jak najbardziej w normie. Lubi sporty ekstremalne. Jakie ty masz patenty ?

    Kalwi – Wszystkie

    Remi – Wszystkie, no właśnie. Nie ma chyba tylko prawa jazdy na traktor i na samolot a tak to wszystkimi pojazdami lądowymi i wodnymi może śmigać, także jak ktoś chce przeżyć mocne wrażenia to polecam Kalwiego.

    S.H. - Dzięki serdeczne za wywiad. Mam nadzieję, że spotkamy się tutaj w Anglii jeszcze nie raz. Bywaliście, jesteście i będziecie jeszcze na niejednej imprezie z nami więc do zobaczenia

    Kalwi – Dzięki

    Remi - Dzięki

    Rozmawiał: Sebastian Horbacz
    Źródło: http://horbacz.blox.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4210758
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.