Wywiad z Mateuszem Górnym "Gooralem"

    MiniaturkaPochodzący z Bielska-Białej producent ukrywający się pod pseudonimem Gooral, to jedna z ciekawszych postaci na polskiej scenie muzycznej. Zawsze wesoły, pozytywnie nastawiony do świata, skromny i podchodzący do swojej twórczości z niebywałym wręcz pietyzmem.

    Od premiery debiutu minęło kilkanaście miesięcy. Z perspektywy czasu zmieniłbyś coś na „Ethno Elektro”? Zostały jakieś odrzuty z sesji?

    Gooral: Od premiery, za niedługo, minie rok. Wolę robić nowe rzeczy niż zmieniać stare, teraz pracuję nad nowa płytą i najważniejsze dla mnie jest to, żeby była jak najlepsza. Odrzutów też nie lubię, bo są odrzutami (śmiech). Znaczy się, niektóre w sumie lubię, ale nie pasują do całości. Stworzyłem bardzo dużo utworów, zanim wydałem pierwsza płytę z Psio Crew i następną jako Gooral , mogę zatem powiedzieć, że jest pełno nieopublikowanego materiału.

    Regularnie, jako Gooral, koncertujecie z krakowskim kolektywem Junkie Punks. Jak doszło do tej współpracy? Z tego co widzę, nie jest to kooperacja tylko na stopie muzycznej.

    Gooral: Dla mnie to niezwykle ważne, w jakiej atmosferze pracuję. Lubię Junkie Punks, a do tego mamy wspólne przepisy na energetyczne biby. Juz nie pamiętam, jak się poznaliśmy, ale co jest pewna i wiadome, to fakt, że jak Junkie Punks robią bibę z nami na południu – w Krakowie albo w Katowicach – kluby są pełne.

    Oprócz własnych koncertów, pojawiło się kilka sztuk w ramach supportu dla Foreign Beggars. Nie byliście jedynym polskim akcentem, gdyż w roli otwieraczy pojawili się, m.in PZG czy zupełnie nowy, autorski projekt Emilyrose. Interesujesz się tym, z kim dzielisz scenę (chodzi mi tutaj o artystów, którzy także otwierali imprezy) czy dajesz się ponieść żywiołowi i odkrywasz muzykę dopiero na żywo?

    Gooral: I tak, i tak. Bardzo się cieszę, że mogłem supportować Foreign Beggars, chłopy mają mocną, energetyczną muzę i dobre patenty, jak ponieść tłumy. Można się wiele od nich nauczyć. Foreign są tym nielicznym składem, któremu udaję się dobrze połączyć dubstep z hip-hopem. Czują energię dubstepu i bardzo dobrze wiedzą, co to hh. Z PZG grałem juz wcześniej, jest to typowy przedstawiciel sceny mocnego dubstepu, szanuje go i to raczej bardzo. Póki co, jest (żeby nie zapeszać) bezkompromisowy, jeśli chodzi o muzykę, którą gra, i to mi się podoba. Emilyrose pierwszy raz usłyszałem na tych imprezach, miałem również okazję poznać Fokusa. Choć rap nie jest moją bazową kulturą, to szanuję to, co dobrego wnosi. Jak na razie bardziej podoba mi sie to, co robili raperzy z rapem, niż to, co próbują teraz z dubstepem. Może się to zmieni, kto wie. Na chwilę obecną nie słyszałem odpowiedniej produkcji. A jest to zajebiste pole do popisu.

    Pozostając w temacie koncertów – w trakcie występów prezentujecie nowy materiał. Nie chodzi tutaj o kolędy grane w okresie świątecznym, ale o zupełnie nowe rzeczy będące znacznie bliżej solidnego, szybkiego electro niż rzeczy dubstepowo-pochodnych. Wokale Wiosny w takim połączeniu są niezwykle elektryzujące. Opowiedz o nowych utworach. Czy prace nad „dwójką” są już na tyle zaawansowane, by móc zdradzić jakiekolwiek szczegóły?

    Gooral: Prace nad nowym albumem są mocno zaawansowane, a lwia część utworów, że tak powiem, co najmniej naszkicowana. Materiał, co mnie mile zaskakuje, bardziej energetyczny, a z drugiej strony – bardziej przestrzenny i paradoksalnie – spokojny. Na dwójce, jak to nazywasz, będzie dużo elektro, będą duże wpływy dubstepowe , według mnie – większe niż na pierwszej płycie i znajdzie się miejsce na kilka utworów z rodzaju nowej, przestrzennej muzyki taneczno-słuchanej, że tak to nazwę. Mam na razie 12 utworów, mam zajawę, mam energię! Siedzę długimi godzinami, jestem zainspirowany, ale jeszcze nie znam dokładnej daty premiery płyty…

    Zagracie na tegorocznej edycji Przystanku Woodstock. Wydaje mi się, że można to nazwać momentem przełomowym w koncertowej karierze. Setki tysięcy ludzi i mieszanka elektroniki z naszym góralskim sznytem. Sam jestem ciekaw odzewu. Czego oczekujesz po tej imprezie?

    Gooral: Szczerze mówiąc – nie zastanawiałem się nad tym. Nie boję się samego występu, ale sam rockowy klimat jest dla mnie, no wiesz, inny (śmiech). Mam nadzieję, że ludzie będą mieć otwarte głowy i uda mi się do kogoś dotrzeć.

    Zdjęcie

    Sukcesywnie, w ramach rozmów z DJ’ami i producentami, staram się dociec, które miasto dzierży w tej chwili palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o imprezy. Wiadomo, była Łódź, jest mocno ożywiona (i pełna rapu) Warszawa, Trójmiasto mocno stara się o to, aby zaistnieć na imprezowej mapie kraju, no i Kraków… Jak Ty uważasz? Gdzie gra się najlepiej i gdzie robi się najlepsze imprezy? Tylko nie mów, że w Bielsku (śmiech).

    Gooral: Trudno ocenić. Na pewno Poznań jest jeszcze mocny – z tego, co wymieniłeś. Z perspektywy moich występów wygląda to inaczej niż z ogólnej perspektywy imprezowej. Na przykład nie tak dawno grałem po raz pierwszy w Radomiu i publika była cudowna…

    Jakiego sprzętu używasz, gdy komponujesz muzykę?

    Gooral: Laptopa Macbook Pro lub Imaca, logica, nord wave, novation supernova 2, mikrofonu, karty dźwiękowej rme fireface 400. Do tego używam spokosłuchawek Ultrasone, mam monitory adamy s2,5a. Gdy mam materiał, idę do studia z częścią sprzętu i na przykład w studio robimy miks i master z drugą osobą, żeby ktoś na świeżo posłuchał tego i pomógł mi dokończyć materiał. Lubię mieć do końca decydujący wpływ na brzmienie.

    Twój stosunek do całej sytuacji z SOPA/ACTA?

    Gooral: Trudna kwestia i raczej jestem niedoinformowany, żeby się na ten temat wypowiadać. Jak trzeba usystematyzować internet, to trzeba to zrobić dla ludzi, a nie dla nie wiadomo czego.

    Dzięki za rozmowę. Ostatnie słowa dla Ciebie.

    Gooral: To ja dziękuję. Zapraszam na koncerty i do zobaczenia pod sceną!

    Autor: Grzegorz Pindor
    Źródło: popmag.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4044947
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.