Reklama

    Pnau o nowej płycie, kawałek po kawałku

    MiniaturkaWielkimi krokami zbliża się premiera płyty grupy Pnau nagranej na podstawie twórczości Eltona Johna pt. "Good Morning To The Night". Członkowie Pnau udzielili wywiadu, w którym krok po kroku opisują pracę nad utworami zawartymi na płycie.

    Okładka

    GOOD MORNING TO THE NIGHT

    NICK: To była jedna z najszybciej zrobionych piosenek.

    PETER: Nagraliśmy ją jako przedostatnią. Wokal był tutaj kluczowym elementem. Powstał w ostatniej chwili i to było dobre posunięcie. Został on zaczerpnięty z utworu pt. „Tonight”, co było czystym przypadkiem. Z tym numerem, w pewnym sensie, krążyliśmy blisko krawędzi jednak sądzę, że umyślnie nagraliśmy go z nieco większą spontanicznością. Na przykład utwór pt. „Sad” w przeciwieństwie do tego, był opracowywany dokładnie, bez pośpiechu.

    SAD

    NICK: Chyba oboje uważamy, że jest to jedna z naszych najlepszych produkcji na tej płycie. Zastosowaliśmy fragmenty 9 utworów, ale tak naprawdę sądzę, że było ich o wiele więcej, nawet nie pamiętamy wszystkich. Nie mniej jednak wydaje mi się, że elementy w tym utworze pasują i współgrają ze sobą. Cały czas wydawało mi się, że można by było jeszcze coś dołożyć. Utwór sprawia wrażenie bardzo dojrzałego i jednocześnie brzmi jak stara piosenka, która istniała od zawsze.

    PETER: „Sad” wywołuje bardzo ciepłe odczucia, pomimo że tekst piosenki jest smutny, co oczywiście nie jest najważniejszą rzeczą, którą chciałem powiedzieć o tym utworze. Spędziliśmy sporo czasu nad tym kawałkiem i myślę, że to był pierwszy raz kiedy wszystko się  nam na prawdę zagrało. Byliśmy bardzo ostrożni, nie chcieliśmy tego zaprzepaścić, bo mieliśmy przeczucie, że to będzie świetny numer.

    BLACK ICY STARE

    NICK: Jedną z rzeczy, która rzuca się w oczy jest to, że usunęliśmy pianino. Chcieliśmy dać Eltonowi więcej przestrzeni. Zauważ, że on w całej swojej karierze nie rozstaje się z pianinem. To bardzo wymagający instrument, który zajmuje bardzo dużą część utworu. Kiedy się z niego zrezygnuje pozostaje po nim wielka przestrzeń, którą można wykorzystać dla partii wokalnych. Pianino zastąpiliśmy keyboardem, ale delikatnym, który nie będzie przeszkadzał i nie zabierze energii tej piosence.

    PETER: Każdy utwór Eltona Johna zawierał głośne pianino i głośny wokal, a ponieważ on jest gwiazdą, miało to sens.

    FOREIGN FIELDS

    PETER: „Foreign field” jest prawdopodobnie najbardziej minimalistyczną z piosenek.

    NICK: Ten „groove” z bitem i syntezatorem, który zapożyczyliśmy od Pinky, brzmi jak instrumentalny hip hop z 1975 roku, który mógłby zawstydzić Dan The Automator i Timberlanda. Wszystko czego potrzebujesz to tylko wyciszenie całej masy rzeczy i uzyskujesz wtedy niesamowicie agresywną i chłodną energię.

    PETER: Tak, to była kwestia wykluczenia kilku elementów, a to co pozostało uczyniliśmy bardziej wyraźnym. Chcieliśmy, żeby to brzmiało bardziej nowocześnie - więcej basu, więcej wszystkiego.

    NICK: W wielu przypadkach nowoczesna muzyka to tylko redukcja tego, co już było. Ale to nie jest tak, że ludzie, którzy tworzą dziś są lepsi od tych, którzy tworzyli dawniej. Oczywiście najbardziej utalentowane osoby wprowadzają mniej szeroko pojętej harmonii i rozwijają się, ale nie Elton. On był naturalny i żył w zgodzie z z Gus`em Dudgeonem, który został producentem wszystkich jego klasycznych płyt.

    TELEGRAPH TO THE AFTERLIFE

    NICK: Słuchaliśmy dużo muzyki brytyjskiego producenta z lat 60’tych - Joe Meek’a. On używał efektu polegającego na zmianie swojego głosu, który brzmiał jak głos kosmity i do tego dodawał chór dziecięcy. My także chcieliśmy uzyskać taki efekt, lecz nieco go przekształcić. Wykorzystaliśmy słowo „hello” ale chcieliśmy by miało bardziej naturalny wydźwięk więc dodaliśmy do niego orkiestrę. Kawałek jest bardzo wyluzowany, ale kiedy zostanie zagrany na scenie nabierze zupełnie innego wymiaru.

    PHOENIX

    NICK: Phoenix to jedna z pierwszych piosenek, w której na prawdę sie zakochaliśmy. Do nagrania tego numeru posłużył utwór z rzadkiej płyty Eltona – „Grey Seal”. To na prawdę piękny numer.

    PETER: Jest taki fragment nagrany wspólnie z Eltonem, w którym słychać jak on śpiewa i gra, ale nie na zwykłym pianinie, to jest Rhodes lub Wurlitzer.

    NICK: Czuliśmy, że cos jest nie tak z refrenem, wiec nagraliśmy refren w stylu disco. To było to. Refren jest  trochę niestandardowy.

    PETER: Coś w stylu Tom Bell Sessions. To aktualnie działający skład z Filadelfii grający taką muzykę.
     
    KARMATRON

    NICK: „Karmatron” nagraliśmy jako ostatni. Próbowaliśmy trzema czy czterema sposobami wpleść w ten numer utwór „Madame Across The Water”, ale nie udało się. Wyszedł nam okropny dance, nigdy wczesniej czegoś takiego nie słyszałem. Wróciliśmy z powrotem do oryginalnej wersji i znaleźliśmy świetny motyw - synth groove i drums. Coś w stylu Suicide, Dr John w polaczeniu z Bowie.  Powstała świetna energia, głos Eltona w tym kawałku jest jak dziki. To był jedyny numer, w którym Elton i jego zespół  zasugerowali nam, które utwory powinniśmy wykorzystać.

    SIXTY

    W tym utworze zawarliśmy motyw pianina, który jest eksponowany na wiele sposobów. Cała kariera Eltona to pewnego rodzaju ekspansja, która obejmuje zarówno elementy psychodelii, jak i klasyki. „Sixty” był takim utworem, w który włożyliśmy więcej pracy niż w którykolwiek inny. Specjalnie zorganizowaliśmy w Australii mały chór, nagraliśmy wersję live i wykorzystaliśmy te wszystkie elementy w tym utworze. Oryginał w wersji na żywo co niektórzy nazywają czarnym albumem Eltona. To najbardziej znane nagranie na żywo, jakie Elton nagrał w Nowym Yorku.  Główny motyw to pianino. Dodaliśmy do niego fragmenty nagrane w Australii. To cudowne, że mogliśmy wpleść w tą wersję nagranie pochodzące z Australii. Nawet nasze ciotki i nasi wujkowie mogli się do niej przyczynić!

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4211832
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.