Reklama

    Feat

    Snoop Dogg ma obsesję na punkcie słówka "feat.". Jego rapujący koledzy, jak Eminem, Jay-Z czy Busta Rymes - podobnie. To samo można powiedzieć o gwiazdach R&B i tanecznego popu, takich jak Gwen Stefani, Christina Aguillera, Usher czy Justin Timberlake.


    "Feat." to często obecny na okładkach płyt skrót od "featuring", czyli "gościnnie. Oznacza jakiegoś specjalnego gościa w jednym lub kilku utworach artysty sygnującego album.

    Muzycy zawsze pomagali swoim przyjaciołom, ale w hip-hopie gościnne występy odgrywają szczególnie ważną rolę. Puff Daddy (obecnie znany jako Diddy) zbudował swoją wytwórnię Bad Boy, opierając się głównie na wzajemnych, gościnnych występach swoich muzyków na płytach kolegów z wytwórni.

    Teraz jednak wielkie gwiazdy próbują osiągać swoje cele na chwiejnym rynku muzycznym poprzez zamienianie płyt w wypełnione po brzegi gośćmi wydawnictwa, prosząc znane nazwiska ze świata hip-hopu, aby pomogły im lawirować po burzliwych wodach list przebojów.

    - Tu chodzi tylko o zdobycie nowych fanów - mówi Harley Mason Jr., połowa zespołu Underdogs, białych producentów, tworzących dla Timberlake'a, Mariah Carey i Mary J. Blige, a ostatnio także autorów ścieżki dźwiękowej do nowego filmu z Beyonce – "Dreamgirls."

    Mason wskazuje na Timberlake'a i Stefani jako te gwiazdy pop, które zapraszają gości ze świata hip-hopu, by dotrzeć do szerszego grona odbiorców oraz zainspirować się nowym brzmieniem.

    - Niektórzy posuwają się do ekstremum, zapraszając na swój album nawet 28 osób - mówi Mason. - Różne rodzaje muzyki, takie jak rock, rap czy R&B, łączą się teraz tak szybko, że najbardziej kreatywne rzeczy wydarzają się, kiedy różnorodni artyści zaczynają pracować razem.

    Gdy spojrzy się na najlepiej sprzedające się obecnie płyty, widać, że aż ociekają gościnnymi występami. "The Blue Carpet Treatment" Snoopa oficjalnie zawiera ich aż 15, ale w sumie, w 21 piosenkach pojawia się 25 osób, w tym Stevie Wonder w "Conversations".

    56-letni Wonder (który wylansował wiele przebojów jeszcze zanim Snoop się urodził i bez wątpienia chce trafić do młodszej publiki) wystąpił też na płycie "The Big Bang" Busta Rhymes'a, gdzie doliczymy się 13 gości specjalnych.

    Na "Kingdom Come" Jaya-Z, który zadebiutował na 1. miejscu list przebojów jest ośmiu gości, z których warto wymienić Beyonce, Ushera i Pharrella. Tego ostatniego można by zresztą nazwać "King of Feat.", głównie dlatego, że wraz z grupą producencką The Neptunes pociąga za sznurki na większości przebojowych płyt pojawiających się na rynku.

    Kręci ci się w głowie? Poczekaj: The Neptunes i Pharrell stoją za najnowszą płytą Gwen Stefani, "The Sweet Escape", na której usłyszymy też pochodzącego z Senegalu rapera Akona, który z kolei występuje też na nowej płycie Snoopa. Sam Snoop pojawia się natomiast na solowej płycie Pharrella, podobnie jak Stefani i Jay-Z.

    W przemyśle muzycznym, nakręcanym przez sprzedaż ściąganych z Internetu piosenek, hip-hop stanowi znaczącą siłę. A w tym gatunku wciąż bardzo modne jest pomaganie kumplom.

    - Goście na płycie to już kwestia statusu - mówi Lamar Young, producent i artysta z Atlanty, który pracuje z grupą R&B, B5, twórcami piosenki ze zdobywającej listy przebojów ścieżki dźwiękowej do serialu "Hannah Montana". - Trzeba dotrzymać kroku innym. Im więcej gości, tym lepiej - przynajmniej w teorii. (…)

    Young mówi, że płyta B5, której wydanie zaplanowano na wiosnę, jest już właściwie skończona, za wyjątkiem jednej rzeczy. - Szukamy teraz gości specjalnych. Raper Yung Joc jest na liście życzeń B5, za taki udział dostałby do 50 tysięcy dolarów.

    Brzmi to nawet znośnie, biorąc pod uwagę, że raper i aktor Ludacris chwalił się kiedyś, że zgarnął 80 tysięcy dolarów za kilkusekundowe pojawienie się w jakiejś piosence.

    Nie zawsze współpraca tego typu zawiązuje się jedynie z przyczyn finansowych. Chris Martin z Coldplay, który jest równie hip-hopowy jak aktor David Niven, zajął się produkcją i śpiewaniem w jednym z utworów Jaya-Z. To dziwne zestawienie podobno wzięło się z obopólnego podziwu, jakim darzą się ci artyści. Każdy z nich dostał oczywiście swoją gażę, ale nie to było najważniejsze – tu chodziło o szacunek.

    - Trzeba pamiętać, że nagrywanie płyt i robienie muzyki to zabawa - mówi Mason z Underdogs. - Najwspanialszą rzeczą jest współpraca z kimś, kogo się podziwia.

    Eminem z Detroit praktycznie zbudował całą swoją wytwórnię Shady Records, dzięki zręcznemu manipulowaniu specjalnymi gośćmi. Często pokazywał raperów z Motor City, takich jak Obie Trice albo skład D12, na swoich pokrytych platyną albumach. Kiedy potem wydawał Obiego Trice albo D12, byli oni już wystarczająco dobrze znani. Na najnowszej płycie Eminema, "The Re-Up", pojawia się ponad 13 artystów z jego wytwórni.

    Raper z Tampy, Acafool (prawdziwe imię i nazwisko: Kervans Joseph), zdobywa coraz większą popularność dzięki niszowemu hitowi "Hata Blockaz" – w zremiksowanej wersji tego utworu pojawia się jego przyjaciel Tampa Tony oraz kilka innych lokalnych talentów. Tak, są tu specjalni goście, ale ma to ukryty sens.

    - Poprosiłem ich, żeby się pojawili, bo dzięki temu mogłem oddać im hołd - mówi Joseph. - Goście mogą przeszkadzać artyście dopiero zdobywającemu rozgłos. Kiedy jednak ma się już taką pozycję jak Snoop, z pewnością nie stanowi to żadnego problemu. (…)

    Jedną z przyczyn, dla których gościnne udziały są tak powszechne jest to, że w dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest je nagrać. Dawno, dawno temu, odbywało się to dużo bardziej romantycznych okolicznościach, kiedy dwójka artystów spotykała się akurat w tym samym momencie w tym samym studiu. Obecnie, w dobie programów do tworzenia muzyki, takich jak Pro Tools, gość specjalny może nagrać swoją partię w pokoju hotelowym po drugiej stronie kuli ziemskiej i przesłać ją do studia, gdzie może być ona od razu - i bez żadnych strat w jakości - dołączona do piosenki.

    - Artyści rzadko kiedy spotykają się razem studiu - mówi Lamar Young.

    Nowa gwiazda neo-soul, Anthony David, zawsze był podejrzliwy w stosunku do udziału specjalnych gości. Uważa to za bezzasadne i zbyt komercyjne.

    - Zbyt duża ilość gości stanowi słabość albumu - mówi. - Czasami kiedy jestem w sklepie płytowym i biorę czyjś album zastanawiam się: "Czy on w ogóle jest na tej płycie?". W muzyce rap, żeby było ciekawiej, trzeba czasami podmieniać głosy, zwłaszcza, gdy nie mają niczego specjalnego do powiedzenia.

    Kiedy jednak David napisał utwory dla świetnie sprzedającej się diwy R&B, Indii Arie, ona usłyszała jego piosenkę "Words" i powiedziała: "Mam wrażenie, że chciałabym coś tu dodać". Tak więc Anthony wyruszył do domu Arie, aby nagrać jej gościnny występ, "który musieliśmy wcisnąć za pomocą Pro Toolsa".

    To wydarzenie pokazało nieufnemu wobec podobnych sytuacji Davidowi, że goście czasami dają coś więcej niż tylko swój gwiazdorski blask.

    - Zdałem sobie sprawę, że nie wiedziałem, o czym jest ta piosenka - mówi ze śmiechem. - Dopóki nie pojawiła się India.

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4295868
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.