Krajobraz po zakończeniu Euro 2012

    MiniaturkaStraszono, że podczas Euro zaleje nas fala cudzoziemców. Potencjalnym gościom z zagranicy tamtejsze media pokazywały jak u nas jest źle, więc nie przyjechali tak tłumnie, jak zapowiadano. Kończące się mistrzostwa były przede wszystkim czasem wielkiej fiesty dla Polaków. Pytanie tylko, czy nasz kraj naprawdę skorzystał na tej imprezie?

    Zdjęcie

    Wybudowane autostrady okazały się mało przydatne. Zapowiadano 750 tysięcy zagranicznych turystów, przyjechało o wiele mniej. Kiedy chodziłem po ulicach Warszawy spotykałem zazwyczaj Rosjan i Niemców. Greków nie stać na dalekie wyjazdy, z kolei Czesi woleli bliższy im Wrocław. Anglicy przestraszyli się filmu BBC, w którym przekonywano, że nasz kraj opanowany jest przez hordy kiboli i że stąd wyjeżdża się tylko w trumnie. Może dlatego przyjechało zaledwie 3000 gości znad Tamizy.

    Stołeczna Strefa Kibica pod Pałacem Kultury jeszcze nigdy nie widziała takich tłumów. A przecież często odbywają się tam huczne sylwestry i co roku finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nigdy jednak nie było 160 tysięcy osób, tak jak podczas meczu Polska – Czechy. Ludzie nie pomieścili się w obrębie strefy i tłumnie kibicowali poza jej granicami. Nic dziwnego, to był przede wszystkim czas zabawy dla nas, Polaków. Nawet, jeśli nasi znowu przegrali i nie wyszli z grupy, potrafimy cieszyć się bawiąc się razem. Potrzebna nam była radosna odskocznia od życia codziennego, które przecież nie jest lekkie.

    Nie wszyscy byli jednak zadowoleni. Największym przegranym okazał się zespół Jarzębina. „Koko Euro Spoko” było praktycznie nieobecne. Panie z osławionego już chóru nie wykonały tego utworu na żywo chyba ani razu. W telewizji hulała Oceana z „Endless Summer”, piosenką zdecydowanie bardziej pasującą klimatem do sportowej fiesty.

    Zdjęcie

    Na Euro zapragnęły lansować się też polskie celebrytki. Dumnie pozowały na trybunach podczas rozgrywek, a potem paradowały po imprezach w biało-czerwonych szalikach. Nieważne, że nie potrafią odróżnić karnego od spalonego. Przecież to była świetna okazja do pokazania się. Dwuznaczną postawę okazali też nasi piłkarze. Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny po przegranej w ostatnim meczu, pokazywali swój smutek i rozgoryczenie, a zaraz potem jakby nigdy nic wraz ze swoimi partnerkami balowali na imprezie „Playboya”. A i tak największym celebryckim odkryciem okazała się Natalia Siwiec. Modelka z wydekoltowanym biustem i olbrzymimi ustami dzielnie pozowała fotografom na stadionie i udzielała wywiadów.

    Każdy chciał skorzystać na Euro, a dokonali tego tylko nieliczni. Najbardziej zyskała uliczna gastronomia i sklepy za pamiątkami. I oczywiście polski rząd, notowania Platformy Obywatelskiej od razu poszybowały w górę. Czy nasz kraj stanie się atrakcją turystyczną, najbardziej zawdzięczać możemy zagranicznym kibicom, którzy być może rozsławią Polskę u siebie. Czy rzeczywiście zrobiliśmy wszystko, aby w pełni wykorzystać Euro, okaże się w najbliższym czasie. Jedno jest pewne – jeszcze długo nie będziemy mieli w Polsce równie wielkiego wydarzenia i równie wielkich powodów do ogólnonarodowej zabawy.

    Autor: Robert Patoleta
    Źródło: http://robertpatoleta.bloog.pl

    Statystyka

    Odsłon artykułów:
    4210760
    © 1999-2018 DJ WORLD. All Rights Reserved.