Muzyka na sprzedaż?

0Shares
Muzyka jako produkt

A może jednak coś więcej?

O tym, dlaczego dobra piosenka to za mało

Znasz ten moment. Jedziesz samochodem, radio gra w tle, nagle leci kawałek, który zostaje z tobą na cały dzień. Nucisz go w pracy, w sklepie, pod prysznicem. I nawet nie wiesz, skąd się wziął. Myślisz, że to przypadek? No nie bardzo.

Muzyka popularna nie bierze się znikąd. Ona nie „po prostu trafia”. Ktoś ją zaplanował, wypchnął do ludzi, opakował, podpisał i wysłał w świat. Czasem to świetna piosenka. Czasem… no cóż, bardzo skuteczna promocja.

I tu zaczyna się odwieczna wojna: czy muzyka to sztuka, czy produkt jak jogurt malinowy?

Jak piosenka trafia do twojej głowy

Większość hitów, które znasz, przeszła długą drogę. Zanim usłyszałeś je w radiu, ktoś sprawdził, czy „siądą”, czy refren wchodzi po 20 sekundach, czy da się do nich nagrać chwytliwego TikToka. Potem w ruch idą playlisty, wywiady, social media, występy „przypadkiem” w śniadaniówce i już – masz hit.

To nie magia. To lead, tylko że zamiast klienta masz słuchacza.

Muzyka staje się popularna wtedy, gdy:

  • da się ją sprzedać,
  • pasuje do aktualnego nastroju ludzi,
  • albo ktoś wyłożył sporo pieniędzy, żebyś jej nie zapomniał.

Artysta też musi zapłacić rachunki

Romantyczna wizja artysty głodującego na strychu jest ładna… do momentu, gdy przychodzi czynsz. Muzyk, jak każdy inny człowiek, chce zarabiać. Więc podejmuje decyzje:

  • jak będzie wyglądał,
  • o czym będzie śpiewał,
  • do kogo chce trafić.

Z biznesowego punktu widzenia piosenka to produkt, koncert to usługa, a artysta to… marka osobista. Brzmi brutalnie? Być może. Ale dokładnie tak działa rynek.

Wartość artystyczna utworu się nie zmienia. Wartość rynkowa – jak najbardziej. Ten sam kawałek może dziś przejść bez echa, a za pięć lat stać się hymnem pokolenia. Albo reklamą banku.

Talent show, czyli fabryka emocji

Programy muzyczne lubią mówić, że „szukają talentów”. W praktyce szukają historii. Najlepiej takich, przy których widz uroni łzę, wyśle SMS-a i zostanie do końca programu.

Dlatego czasem wygrywa ktoś poprawny, ale medialny, a ktoś świetny muzycznie odpada, bo „nie pasuje do formatu”. To nie spisek. To telewizja.

I tu pojawia się kluczowe pytanie, które słyszy wielu uczestników:
„Czy chcesz być produktem?”

Jeśli odpowiesz „nie”, możesz mieć rację. Ale możesz też szybko pożegnać się z kamerami.

muzyka jako produkt

Ci, którzy powiedzieli „tak, ale na swoich zasadach”

Historia muzyki zna wielu artystów, którzy zostali odrzuceni, a potem wrócili silniejsi. Przykłady? Proszę bardzo.

Billie Eilish nie wyglądała jak typowa gwiazda pop, a mimo to zbudowała gigantyczną karierę, bo miała spójną wizję i konsekwencję. The Weeknd zaczynał w internecie, bez wytwórni i bez wielkich planów marketingowych, ale wiedział, kim chce być i dla kogo śpiewa.

W Polsce? Choćby sanah – z początku traktowana jak ciekawostka, dziś sprzedaje hale koncertowe, bo połączyła lekkość z pomysłem i świetną komunikacją z fanami.

Wspólny mianownik?
Nie sprzedawali się na siłę. Ale wiedzieli, jak się pokazać.

Content marketing, czyli dlaczego „treść rządzi”

Dobra muzyka to jedno. Opowieść wokół niej – drugie. Content marketing w muzyce to nie tylko wrzucanie zdjęć z backstage’u. To:

  • budowanie relacji,
  • pokazywanie procesu,
  • dawanie fanom poczucia, że są „bliżej”.

Dziś artysta bez social mediów praktycznie nie istnieje. Instagram, TikTok, YouTube – to nie dodatki, tylko sceny. I to takie, na których trzeba być regularnie.

Nie chodzi o to, żeby być wszędzie. Chodzi o to, żeby być sobą w jednym miejscu, ale konsekwentnie.

Strategia zamiast chaosu

Najczęstszy błąd artystów? Brak planu. Śpiewają wszystko dla wszystkich i dziwią się, że nikt nie słucha.

Dobra strategia zaczyna się od prostych pytań:

  • do kogo mówię?
  • co chcę przekazać?
  • dlaczego ktoś ma mnie słuchać, a nie tysiąc innych osób?

Jeśli tego nie wiesz, marketing cię nie uratuje. Ale jeśli wiesz – marketing może zrobić cuda.

Więc… sztuka czy produkt?

Prawda jest mało romantyczna i bardzo prosta:
muzyka jest jednym i drugim.

Jest sztuką, bo potrafi wzruszyć, zmienić nastrój, zostać z nami na lata.
Jest produktem, bo ktoś ją sprzedaje, promuje i liczy wyniki.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy jedno całkowicie wypiera drugie.

Największe sukcesy odnoszą ci, którzy potrafią połączyć emocje z rozsądkiem. Którzy wiedzą, że dobra piosenka to dopiero początek drogi. Reszta to konsekwencja, komunikacja i umiejętność opowiedzenia swojej historii.

A czy to się komuś podoba? To już kwestia gustu. A o gustach – jak wiadomo – nie ma sensu się kłócić.

Znajdź nas na Facebooku

Więcej o nas

0Shares
Muzyka na sprzedaż? - DJ WORLD