• Home
  • Life
  • DJ z Ibizy i miliony tabletek. Hugo Bianco i narkotykowa siatka jak z filmu

DJ z Ibizy i miliony tabletek. Hugo Bianco i narkotykowa siatka jak z filmu

0Shares
DJ z Ibizy

Ibiza, topowe kluby, luksusowe zegarki, prywatne imprezy, loty do Miami i walizki pełne narkotyków. Brzmi jak gotowy scenariusz na nowy hit Netfliksa? Tym razem to nie fikcja, a jedna z najgłośniejszych afer kryminalnych ostatnich lat, w której główną rolę gra postać doskonale znana ze świata muzyki elektronicznej, DJ z Ibizy.

Hugo Bianco – DJ z Ibizy, który przez lata budował swoją pozycję na Ibizie i w Miami – został uznany przez hiszpańskie służby za mózg międzynarodowej siatki narkotykowej. Śledczy twierdzą, że jego grupa stworzyła potężny przerzutowy most między Ibizą, Barceloną a Stanami Zjednoczonymi, szmuglując gigantyczne ilości MDMA, ketaminy i marihuany.

W tle tej historii mamy blichtr, wielkie pieniądze i głośną operację Guardia Civil o kryptonimie Pertinax. Finał? Na ten moment to surowy wyrok dla prawej ręki DJ-a, wielomilionowa grzywna i pytanie, które wciąż wisi w powietrzu: gdzie kończyła się muzyka, a zaczynał twardy biznes narkotykowy?

Operacja Pertinax. Jak służby rozbiły układ Ibiza–Barcelona–Miami

Hiszpańska Guardia Civil deptała grupie po piętach przez wiele miesięcy. Biznes polegał na prostym, ale zyskownym schemacie: syntetyki (głównie ketamina i MDMA) oraz marihuana leciały z Hiszpanii prosto do klubowego serca Florydy – Miami.

Przemyt organizowano klasycznie:

  • „Muły” kurierskie: Wykorzystywano ludzi, którzy przewozili towar w bagażu rejestrowanym.
  • Kamuflaż: Narkotyki ukrywano w podrobionych opakowaniach po odżywkach dla sportowców, kosmetykach czy suplementach diety.

Uderzenie nastąpiło w sierpniu 2020 roku. W Hiszpanii (głównie na Ibizie oraz w okolicach Barcelony i Girony) kajdanki zatrzasnęły się na nadgarstkach 21 osób. Służby weszły na pełnej petardzie: zabezpieczono gotówkę, elektronikę, tysiące krzaków konopi i auto z profesjonalnym podwójnym dnem do transportu towaru na trasie z kontynentu na wyspę. W tym samym czasie w Miami amerykańskie Homeland Security przejmowało kolejne transporty tabletek i płynnej ketaminy.

DJ, który miał idealne kontakty

W tej sprawie najbardziej elektryzuje jedno: to, jak perfekcyjnie wykorzystano kulisy branży muzycznej. Śledczy nie mają wątpliwości, że status znanego DJ-a był idealną przykrywką. Rozpoznawalność, stałe podróże, dostęp do VIP-ów i zaufanie w środowisku imprezowym ułatwiały logistykę, o jakiej zwykli dilerzy mogliby tylko pomarzyć.

A Bianco nie był anonimowym chłopakiem grającym do kotleta. Mówimy o człowieku, który zaliczył takie marki jak Amnesia, Pacha Ibiza, Destino, Music On, UNUM Festival czy londyńskie 93 Feet East. Żył wewnątrz mechanizmu opartego na ciągłym ruchu i międzynarodowych kontaktach. I właśnie ten mechanizm – według policji – stał się idealną maszyną do zarabiania milionów.

Pandemia, miliony pigułek i prywatne vipy

Skala działalności robi wrażenie. Guardia Civil szacuje, że w ciągu kilku lat grupa mogła puścić w obieg ponad dwa miliony tabletek.

Co ciekawe, biznesu nie zatrzymał nawet COVID-19. Kiedy lockdown zamknął kluby i sparaliżował oficjalne imprezy, siatka Bianco błyskawicznie się zaadaptowała. Przerzucili się na zaopatrywanie nielegalnych, zamkniętych imprez prywatnych w luksusowych willach na Ibizie. Podziemie działało w najlepsze, gdy reszta świata siedziała w domach.

Podczas przeszukania domu Bianco w Santa Eulària des Riu policjanci znaleźli:

  • prawie 7 kg ketaminy i 4 kg marihuany,
  • ponad 10 tysięcy euro w gotówce,
  • kolekcję luksusowych zegarków (w tym Rolex i Audemars Piguet).

Warto dodać: Jedna z osób zatrzymanych wtedy w willi została później całkowicie uniewinniona po długim pobycie w areszcie. To ważny dowód na to, że policyjne komunikaty a rzeczywistość sądowa to czasem dwie różne rzeczy.

Wyrok: 9,5 roku więzienia. Ale jest jeden haczyk…

Sąd w Palmie utrzymał właśnie w mocy potężny wyrok: 9,5 roku bezwzględnego więzienia i aż 3 miliony euro grzywny. Tyle tylko, że karę dostał nie sam DJ, a jego „numer dwa” – człowiek, który ogarniał całą logistykę w Barcelonie (odbierał kurierów, dawał im schronienie i szykował paczki do USA).

A co z samym Hugo Bianco? Tu dochodzimy do najważniejszego punktu tej historii.

Hugo Bianco NIE został skazany

Mimo krzykliwych nagłówków w mediach, DJ nie usłyszał prawomocnego wyroku. Powód jest prosty: Bianco jest nieuchwytny dla hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości. Oficjalnie uznano go za procesowo nieobecnego. Mówiąc wprost – dopóki sam nie wróci do Hiszpanii albo nie zostanie deportowany z USA (gdzie prawdopodobnie przebywa), tamtejszy sąd ma związane ręce.

Dlatego trzymajmy się faktów: Bianco to na razie domniemany szef gangu. Choć dowody przeciwko jego ludziom okazały się twarde, jemu samemu winy przed sądem jeszcze nie udowodniono.

Czego ta historia uczy branżę?

To, co stało się z otoczeniem Bianco, nie oznacza oczywiście, że każdy klub to melina, a każdy DJ to przemytnik. Pokazuje jednak coś innego.

Świat muzyki elektronicznej – szybki, międzynarodowy, pełen gotówki i oparty na relacjach – jest niesamowicie kuszącym środowiskiem dla przestępczości zorganizowanej. Dla promotorów, klubów i agencji bookingowych to jasny sygnał: dziś booking artysty to nie tylko sprawdzenie jego zasięgów na Instagramie. To także kwestia czystej ostrożności biznesowej. Bo czasem za błyskiem stroboskopów kryją się historie znacznie mroczniejsze niż najciemniejsza noc na Ibizie. A kto z Was był na Ibizie ten wie doskonale, że dostępność wszelakich używek jest tak zwyczajnie powszechna…

0Shares