• Home
  • Tech
  • Spotify usuwa miliony utworów. Czy muzyka tworzona przez AI zniknie z platformy?

Spotify usuwa miliony utworów. Czy muzyka tworzona przez AI zniknie z platformy?

0Shares
Spotify usuwa miliony utworów

Spotify usuwa miliony utworów, zaostrza walkę z muzycznym spamem i zapowiada wyraźniejsze informowanie słuchaczy o wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Nie oznacza to jednak zakazu publikowania muzyki stworzonej przy pomocy AI. Platforma chce przede wszystkim uderzyć w masową produkcję nagrań, podszywanie się pod prawdziwych artystów oraz manipulowanie liczbą odtworzeń.

75 milionów usuniętych utworów

Największe wrażenie robi liczba podana przez Spotify. W ciągu 12 miesięcy z platformy usunięto ponad 75 milionów „spamowych utworów”.

Informacja szybko zaczęła funkcjonować w sieci jako wiadomość o usunięciu 75 milionów nagrań wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. To jednak uproszczenie.

Spotify nie stwierdził, że wszystkie usunięte pozycje zostały stworzone przez AI. Do tej grupy zaliczono różne rodzaje muzycznego spamu:

  • masowo publikowane nagrania niskiej jakości,
  • wielokrotnie przesyłane duplikaty,
  • utwory tworzone pod popularne frazy i wyniki wyszukiwania,
  • nagrania o podejrzanie krótkim czasie trwania,
  • treści podszywające się pod istniejących artystów,
  • katalogi powiązane ze sztucznym nabijaniem odtworzeń.

Generatywna sztuczna inteligencja znacznie ułatwiła produkowanie tysięcy utworów przy minimalnych kosztach. Nie oznacza to jednak, że każdy utwór korzystający z AI automatycznie trafia do kategorii spamu.

Spotify nie zakazuje muzyki AI

Stanowisko platformy jest dosyć jednoznaczne. Artyści nadal mogą publikować nagrania stworzone lub dopracowane przy użyciu sztucznej inteligencji.

Dotyczy to między innymi generowanych instrumentów, syntezowanych wokali, separacji ścieżek, automatycznego masteringu, poprawiania brzmienia i innych narzędzi produkcyjnych. Spotify nie chce decydować, z jakich technologii powinien korzystać artysta.

Problem zaczyna się wtedy, gdy AI służy do oszustwa.

Platforma zamierza reagować przede wszystkim na nieautoryzowane klonowanie głosu, podszywanie się pod wykonawców i umieszczanie nagrań na profilach osób, które nie miały z nimi nic wspólnego. Wykorzystanie sztucznego głosu przypominającego konkretnego artystę będzie dopuszczalne wyłącznie za jego zgodą.

Nowe oznaczenia wykorzystania AI

Spotify wprowadza również możliwość informowania o tym, w jaki sposób sztuczna inteligencja została wykorzystana podczas tworzenia nagrania.

Informacja ma być przekazywana przez wytwórnię, dystrybutora lub właściciela praw w ramach metadanych utworu. System ma pozwalać na wskazanie, czy AI zastosowano do stworzenia:

  • wokalu,
  • partii instrumentalnych,
  • elementów produkcji,
  • postprodukcji nagrania.

To lepsze rozwiązanie niż prosta etykieta „utwór AI”. Granica pomiędzy muzyką stworzoną przez człowieka i maszynę coraz częściej jest trudna do wyznaczenia. Artysta może napisać tekst, nagrać wokal i instrumenty, a następnie wykorzystać AI tylko do usuwania szumów albo masteringu. W innym przypadku człowiek może ograniczyć się do wpisania polecenia w generatorze i wybrania najlepszego rezultatu.

Oba utwory korzystają ze sztucznej inteligencji, ale udział twórcy w ich powstaniu jest zupełnie inny.

System będzie oparty na deklaracjach

Nowe oznaczenia nie rozwiązują jednak całego problemu. Spotify przyznaje, że informacje o wykorzystaniu AI będą zależeć od danych dostarczonych przez artystów, wytwórnie i dystrybutorów.

Jeżeli osoba publikująca utwór nie zgłosi użycia generatora, nagranie może nie otrzymać odpowiedniego oznaczenia. Obecnie nie istnieje wystarczająco pewny system, który automatycznie rozpozna każdy materiał wygenerowany przez Suno, Udio lub inne podobne narzędzie.

Potwierdzają to również niezależne badania. Obecne detektory muzyki AI nadal popełniają błędy, a ich skuteczność może spadać po dokonaniu zmian w miksie, masteringu lub kompresji pliku.

W praktyce oznacza to, że Spotify może skuteczniej wykrywać schemat publikacji, spam i sztuczne odtworzenia niż samo pochodzenie dźwięku.

Masowa produkcja nie oznacza masowej popularności

Liczba utworów tworzonych przez AI rośnie bardzo szybko, ale nie przekłada się to jeszcze na porównywalny udział w odsłuchach.

Według przedstawiciela Spotify całkowicie generowana, przemysłowo produkowana muzyka odpowiada za znacznie mniej niż 1 procent konsumpcji na platformie. Zdecydowana większość takich nagrań otrzymuje niewiele odtworzeń lub nie zdobywa ich wcale.

Problemem nie jest więc wyłącznie zainteresowanie słuchaczy. Chodzi również o skalę publikacji. Jeden użytkownik może w krótkim czasie wygenerować setki utworów, rozdzielić je pomiędzy dziesiątki fikcyjnych wykonawców i próbować zdobywać odtworzenia za pomocą playlist, popularnych słów albo automatycznych kont.

Nawet jeśli pojedyncze nagranie zarabia bardzo mało, masowa skala pozwala traktować cały proceder jak zautomatyzowany biznes.

Co to oznacza dla DJ-ów i producentów?

Dla osób korzystających z AI jako jednego z narzędzi produkcyjnych zmiany nie powinny stanowić większego zagrożenia. Spotify nie planuje obniżania zasięgów utworu tylko dlatego, że autor uczciwie poinformował o zastosowaniu sztucznej inteligencji.

Producent powinien jednak zwrócić większą uwagę na kilka kwestii:

  • sprawdzić warunki licencyjne generatora użytego do stworzenia muzyki,
  • nie wykorzystywać głosu konkretnego artysty bez jego zgody,
  • podawać prawdziwe dane wykonawców, autorów i producentów,
  • poprawnie zgłaszać udział AI, jeśli dystrybutor udostępnia taką możliwość,
  • unikać masowych publikacji, duplikatów i innych działań przypominających spam.

Szczególnie ryzykowne są nieoficjalne covery oraz remiksy wykorzystujące sklonowany głos znanego wykonawcy. To, że nagranie można technicznie stworzyć i przesłać do dystrybutora, nie oznacza jeszcze, że jego publikacja jest legalna.

Spotify broni własnego systemu

Nowe zasady mają także wymiar finansowy. Spotify rozdziela pieniądze w zależności od udziału poszczególnych nagrań w całkowitej liczbie odtworzeń. Sztucznie wygenerowane streamy mogą więc zabierać część puli należnej twórcom, których faktycznie słuchają ludzie.

Platforma chce wcześniej wykrywać podejrzane katalogi, oznaczać je i wyłączać z rekomendacji. W najpoważniejszych przypadkach utwory będą całkowicie usuwane.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy system nie będzie popełniał błędów. Przy tak ogromnej liczbie publikowanych nagrań istnieje ryzyko, że filtr uzna za spam także legalnie działającego producenta, wytwórnię wydającą muzykę użytkową albo twórcę publikującego wyjątkowo dużo materiału.

Spotify zapowiada więc stopniowe wdrażanie zabezpieczeń i ostrożne rozszerzanie kryteriów wykrywania spamu.

AI zostaje, ale anonimowość może się skończyć

Spotify nie wypowiada wojny muzyce tworzonej przez sztuczną inteligencję. Platforma próbuje natomiast oddzielić legalne korzystanie z nowych narzędzi od przemysłowego produkowania spamu, kradzieży tożsamości i manipulowania odtworzeniami.

Najważniejszą zmianą może się okazać nie samo usuwanie nagrań, ale pojawienie się informacji o tym, jak powstały. Słuchacz będzie mógł sprawdzić, czy wokal nagrał człowiek, czy wygenerował go algorytm. O ile oczywiście wydawca zdecyduje się powiedzieć prawdę.

Na razie system nadal opiera się w dużej mierze na uczciwości twórców i dystrybutorów. To dopiero początek porządkowania rynku, na którym technologia rozwija się zdecydowanie szybciej niż przepisy, regulaminy i narzędzia kontrolne.

Źródła: oficjalny komunikat Spotify, ABC News, badanie dotyczące muzycznego spamu AI.

0Shares